Marek Król wyrzucony z "Wprost"
Dodane przez cc_admin dnia Kwiecień 26 2010 01:34:36

   Felieton "Nie polezie orzeł w GWna" stał się pretekstem do zakończenia współpracy .

   Wydawca "Wprost", spółka Point Group, zerwał współpracę z Markiem Królem, założycielem, wieloletnim redaktorem naczelnym a ostatnio, po sprzedaży udziałów w tygodniku, jego stałym felietonistą...

Treść rozszerzona

   Felieton "Nie polezie orzeł w GWna" stał się pretekstem do zakończenia współpracy .

   Wydawca "Wprost", spółka Point Group, zerwał współpracę z Markiem Królem, założycielem, wieloletnim redaktorem naczelnym a ostatnio, po sprzedaży udziałów w tygodniku, jego stałym felietonistą. "Wprost" został sprzedany z niezbyt jasnych powodów. Ostatni felieton Króla był krytyczny w stosunku do Wajdy i srodowiska "Gazety Wyborczej". Przywołał w nim Antoniego Słonimskiego, który o twórczości Wajdy pisał: "Niechęć swoją do romantycznych kart naszej historii wyraził już Wajda w »Popiołach« Żeromskiego. Już nam pokazał, że napoleonidzi, którzy nieśli do Polski sztandary wolności i hasła rewolucji francuskiej, to były żałosne łachudry, kondotierzy spraw przegranych, niepochowane trupy ziemi jałowej”.

   "Mijały lata" - pisze dalej Król - "i wydawać by się mogło, że wajdalizm rósł w siłę. Wizja Polski jako brzydkiej panny na arenie międzynarodowej, niezbyt lubianego członka rodziny europejskiej, zdominowała, wydawało się, serca i umysły Polaków. Katastrofa, w której zginął prezydent Lech Kaczyński i znacząca część elit przeciwstawiająca się takiej wizji Polski zdegradowanej, ich tragiczna śmierć, mogła ostatecznie pogrzebać ducha Wernyhory. Ku zaskoczeniu salonu i jego autorytetów tysiące, a może setki tysięcy Polaków w ostatnim tygodniu noc i dzień składało hołd prezydentowi i jego żonie Marii, pierwszej parze najjaśniejszej Rzeczypospolitej." Król zwraca uwagę, że Kaczyński za życia niedoceniany i poniżany, po katastrofie samolotu stał się symbolem dumnej Polski. "Nie dość, że wbrew zaleceniom Polacy zaczęli się narodowo bałamucić, to jeszcze ten pochówek pary prezydenckiej na Wawelu. To był kolejny policzek dla postępowego salonu i zagrożenie, że prawicowo-romantyczna hydra, demony, jak je nazwał Kazimierz Kutz, urosną w siłę. Bezideowe palikmioty nie mogły na coś takiego pozwolić." Dalej Król opisuje swoją wizję jąkającego się Michnika, który dzwoni do Wajdy z zaleceniem: "Andrzej, napisz list, zde... zdewaweluj Kaczora". Akcja zablokowania pochówku pary prezydenckiej na Wawelu się nie udała, ale jak twierdzi Król: "Trudno odmówić racjonalności działaniu redaktora, który pokochał jak nikt inny organizacyjną funkcję prasy." W zakończeniu felietonu Król wyraża dumę z królewskiego pożegnania, które Polacy ofiarowali swojemu prezydentowi: "Jestem z tego dumny, bo moi rodacy jeszcze raz potwierdzili to, o czym w „Weselu” tak dobitnie pisał Stanisław Wyspiański: „Ptok ptokowi nie jednaki./ Człek człekowi nie dorówna,/ dusa dusy zajrzy w oczy,/ nie polezie orzeł w gówna”. A dzisiaj już wiemy: nie polezie orzeł w GWna, drodzy redaktorzy."

   W niedzielę 25.04, wydawca "Wprost" wydał oświadczenie w którym informuje, że felietony Marka Króla nie będą się już ukazywały, w związku z dokonaną ich analizą. Przeprasza tych czytelników, którzy poczuli się urażeni - choć większość komentarzy pod felietonem jest pozytywna, i stwierdza, że: "tygodnik opinii nie jest właściwym miejscem na rozpowszechnianie i propagowanie tego typu treści."

Źródło: Netbird.pl