Przypomnijmy o Rotmistrzu - nie tylko politykom
Dodane przez cc_admin dnia Kwiecień 24 2009 08:23:22
   Akcja „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”) od zarania ma charakter społeczny. Jak wielokrotnie podkreślałem, nasza inicjatywa jest ponadpartyjnym przedsięwzięciem społeczeństwa obywatelskiego. Nie znaczy to przecież, że cele o których realizację zabiegamy da się urzeczywistnić bez udziału polityków. Dlatego od ponad roku zaproszenie do naszej akcji kieruję również do ludzi polityki. Ostatnio zwróciłem się w tej sprawie do amerykańskiego senatora Sama Brownbacka. Republikanin z Kansas zasłynął niedawno komentarzem na temat filmu o Irenie Sendlerowej, w którym użył określenia „polski obóz koncentracyjny”. Lektura „Raportu Witolda”, do której go zachęciłem, z pewnością poszerzy wiedzę historyczną Amerykanina i pomoże w przyszłości uniknąć kompromitujących wpadek....
Treść rozszerzona
Akcja „Przypomnijmy o Rotmistrzu” ma charakter ponadpolityczny. Jej celów nie da się jednak osiągnąć bez udziału demokratycznie wybranych przedstawicieli. Czy Platforma Obywatelska przestała popierać ideę europejskiego święta bohaterów 25 maja?


   ..."Ufam, że i na Starym Kontynencie dokument ów wreszcie trafi do świadomości społecznej. Nie będzie to raczej możliwe bez wsparcia ze strony europejskich polityków. Przed szesnastoma miesiącami miałem nadzieję, że nie odmówi go żaden z reprezentantów Polski. Niestety, moje nadzieje okazały się płonne. Patrząc z perspektywy ponad roku, nie sposób nie zauważyć, iż wielu z dotychczasowych osiągnięć akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” nie udało się przekształcić w trwały sukces. Trzeba powiedzieć otwarcie, że odpowiedzialność za ów stan rzeczy spoczywa nie na nas - reprezentowanych, a na naszych reprezentantach. I nie wszystkie potknięcia jakie przydarzyły się na przebytej drodze da się usprawiedliwić czynnikami obiektywnymi. Pomimo starań uczestników naszej akcji, 60. rocznica zamordowania Witolda Pileckiego została zmarnowana. Nie uczyniono, co było możliwe by wykorzystać szansę. Co gorsza, to co udało się osiągnąć próbowano wręcz zniweczyć. Wielu spośród naszych przedstawicieli nie tylko nie podjęło wyzwania. Wielu z tych, którzy publicznie składali obietnice, nie dotrzymało słowa.

   Po raz kolejny nierzetelnością wykazały się także środki masowego przekazu. Brzemię faktów okazało się nie do udźwignięcia. Projekt Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem poddano manipulacji. Przemilczenia i kłamstwa stały się metodą „wyjaśniania” przyczyn utrącenia oddolnej inicjatywy społecznej, która – jak sądziło wielu – miała szansę na szybkie urzeczywistnienie w postaci unijnego święta. Przed Wielkanocą próbowano ideę Dnia Bohaterów 25 maja „wkomponować” w kontekst polityczno-medialnych sporów wokół Lecha Wałęsy i IPN. W dzienniku „Polska The Times” ukazał się zaskakujący artykuł, którego autor, co ciekawe, we wcześniejszych publikacjach rzetelnie informował o akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu". Na wysuniętą przeze mnie propozycję ustosunkowania się do treści artykułu, 7 kwietnia pozytywnie zareagował redaktor naczelny gazety Paweł Fąfara. Następnego dnia szef działu „Opinie” Andrzej Godlewski wyznaczył limit 5 tys. znaków dla zaproponowanego przeze mnie tekstu. Później poinformowano mnie, że miejsce na łamach „Polska The Times” znajdzie się w jednym z wydań poświątecznych. Po dokonaniu w tekście wielu skrótów, we wtorek, 14 kwietnia b.r. przesłałem obu panom artykuł przeznaczony do działu „Opinie”.

   Po kilku gorących dniach (w tym czasie głosowanie europosłów PO z 2 kwietnia b.r. wzbudziło dyskusje w na wielu forach), w piątek 17 b.m. otrzymałem od red.Godlewskiego maila, z którego wynikało, że artykuł specjalnie napisany przeze mnie dla „Polska The Times” jednak nie zostanie opublikowany. W takim obrocie zdarzeń, jeszcze tego samego wieczoru zwróciłem się z propozycją do Pawła Lisickiego, redaktora naczelnego dziennika „Rzeczpospolita”. Niestety, do chwili opublikowania niniejszego materiału nie doczekałem się ze strony tej gazety jakiejkolwiek odpowiedzi. Sprawą nie zainteresowały się i inne media.

   Wypada w tym miejscu podkreślić istotną okoliczność. W świetle faktów, jakie miały miejsce później, można przypuszczać, że opublikowanie przez „Polska The Times” (lub inną gazetę) mojego artykułu z 14 kwietnia zapobiegłoby wydaniu przez posła Bogusława Sonika kuriozalnego oświadczenia, w którym krakowski eurodeputowany PO uznając samego siebie za ofiarę „medialnej nagonki”, rozminął się z prawdą oraz obraził posłankę PiS Hannę Foltyn-Kubicką."...

Michał Tyrpa
prezes Fundacji Paradis Judaeorum


Z całością tematu zapoznasz się klikając w poniższy banner:



Pilecki zamordowany po raz trzeci...