03 - Obwód AK-AKO-WiN Wysokie Mazowieckie w okresie VIII 1944-IV 1947
Dodane przez cc_admin dnia Listopad 30 2007 04:55:25
   Bezpośrednio po „wyzwoleniu" działalność organizacji AK na terenach Okręgu Białostockiego zajętych przez Armię Czerwoną zamar­ła. Pierwsza odprawa Komendy Obwodu Wysokie Mazowieckie, prze­prowadzona w nowych warunkach, odbyła się we wrześniu 1944 r. we wsi Gawrony. Dalszą pracę organizacyjną w obwodzie prowadzono w sposób bardzo zakonspirowany. Pomimo sowieckiego terroru i areszto­wań porządkowano stany osobowe, ustalano straty z ostatniego okresu, uzupełniano nie obsadzone funkcje. Dość skutecznie podjęto prace wy­wiadowcze, wprowadzając „wtyczki" do instytucji reżimowych - z milicją i Urzędem Bezpieczeństwa włącznie, o czym będzie jeszcze mowa.
   Rozkaz gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka" z 19 stycznia 1945 r. o rozwiązaniu Armii Krajowej, wydany w styczniu 1945 r., nie wywarł większego wpływu na funkcjonowanie organizacji w Białostockim Okręgu AK. Komendant Okręgu, ppłk W. Liniarski „Mścisław", który już od lata 1944 r. nie miał bezpośredniego kontaktu z Komendą Główną AK, po wydaniu rozkazu o rozwiązaniu AK podjął decyzję o kontynuowaniu działalności konspiracyjnej Okręgu. Miał bowiem świadomość niewyko­nalności zdemobilizowania podległej mu trzydziestotysięcznej struktury konspiracyjnej w warunkach terroru NKWD wobec żołnierzy AK i polskie­go społeczeństwa Białostocczyzny.
   Dowodzone przez niego struktury okręgu od lutego 1945 r. wystę­powały jako Armia Krajowa Obywateli (AKO), lub też niekiedy jako Oby­watelska Armia Krajowa (OAK). Obie formy nazewnictwa były używane wymiennie. W praktyce szeregowi uczestnicy konspiracji w terenie nie­wiele wiedzieli o tych zmianach i mieli uzasadnione przeświadczenie, iż cały czas są żołnierzami AK. W dniu 15 lutego 1945 r. ppłk „Mścisław" wydał rozkaz nr 10, w którym informował podległe mu struktury konspi­racyjne, iż do czasu otrzymania „definitywnego rozkazu Dowódcy Armii Krajowej" praca organizacyjna będzie nadal prowadzona. W rozkazie tym dawał dowódcom terenowym instrukcje, jak mają działać w warun­kach obecnej okupacji sowieckiej (propaganda, zorganizowanie Kedywu - samoobrony, likwidacja szpicli i zdrajców, utrzymanie zasobów broni, utrzymanie łączności z Komendą Okręgu i zachowanie ciągłości pracy, zorganizowanie obsad sztabów inspektoratów, obwodów i jednostek te­renowych). Jednocześnie ppłk „Mścisław" wydał rozkaz o zmianie krypto­nimów struktur organizacyjnych w dowodzonym przez siebie okręgu (od 1 marca 1945 r. Obwód Wysokie Mazowieckie otrzymał nowy kryptonim - „nr 1"). Białostocki Okręg AKO, działający początkowo zupełnie samodzielnie, w maju 1945 r. nawiązał kontakt z Delegatem Sił Zbrojnych na Kraj i podporządkował mu się.
   Do lata 1945 r. stan organizacyjny Obwodu Wysokie Mazowieckie, pomimo dość licznych aresztowań i terroru NKWD oraz UB, nie uległ poważniejszym zmianom. Pod koniec marca 1945 r. liczył 2.837 zaprzysię­żonych żołnierzy, w tym 32 oficerów, 6 podchorążych, 445 podoficerów, 1.812 szeregowych, 441 osób cywilnych powyżej 45 roku życia (WSOP) oraz 101 kobiet (WSK). W ciągu pierwszych miesięcy 1945 r. obwód utra­cił 134 żołnierzy (27 rozstrzelanych przez UB i NKWD, 65 aresztowa­nych, 42 wywiezionych do obozów koncentracyjnych w Rosji sowieckiej). O dobrym stanie organizacyjnym obwodu świadczyły zgromadzone zasoby broni, pozwalające na uzbrojenie około 25% żołnierzy AKO, a więc nawet więcej niż w okresie okupacji niemieckiej. Na przełomie marca i kwietnia 1945 r. obwód dysponował: 11 ckm, 33 rkm, 565 karabinami, 57 automatami, 45 karabinami dziesiesięciostrzałowymi, 97 pistoletami i rewolwerami, 14 rakietnicami. Dochodziły do tego 848 granaty, 87.200 sztuk amunicji i 17 kg trotylu. Należy zaznaczyć, że około 200 sztuk broni zdobyły oddziały samoobrony zimą i wiosną 1945 r.
   Praca konspiracyjna prowadzona przez podziemie niepodległościo­we cieszyła się poparciem ogromnej większości mieszkańców powiatu. Nastroje te na przestrzeni czasu nie ulegały zmianie na korzyść władz. W grudniu 1944 r. komendant Białostockiego Okręgu AK tak oceniał sy­tuację na swoim terenie: „Nastroje wśród ludności polskiej nie są różowe. Masy wojska i ciągłe świadczenia ubożą wieś. Najwięcej ludność jest ter­roryzowana aresztowaniami politycznymi, łapankami i obławami na młode roczniki. Represje za niedostarczenie 100% kontyngentów, zabranie ostat­niej krowy, wymyślania, bandyckie napady, gwałty - wszystko to pogrąża społeczeństwo w pesymizm. Nienawiść w stosunku do Moskali różna. Mło­dzież podlegająca poborowi jest w rozterce, część jest zdecydowana na wszystko (ukrywa się, a nawet walczy), inni chwieją się, nieliczni już poszli do wojska. Po ostatnich aresztowaniach oraz z powodu ściągania kontyngentów nastąpiło powszechne zrozumienie, że nie ma Polski wolnej, a jest nowa, powtórna okupacja sowiecka. Niezadowolenie ludności coraz więk­sze. Pogłębia się nienawiść do sowietów. PKWN nie ma żadnego uznania wśród społeczeństwa i traktowany jest jako banda złodziei."
   Po upływie pół roku niewiele się zmieniło. W czerwcu 1945 r. ko­mendant (przewodnik) Obwodu AKO Wysokie Mazowieckie w jednym z meldunków stwierdzał: „Ponieważ bezbronna ludność cywilna musi po­nosić konsekwencje [terroru] dziczy moskiewskiej za działania „reakcyj­ne", która to „reakcja" jest nieuchwytna - za kradzieże, grabieże, gwałty, zabójstwa i palenie wsi czynione przez dzicz sow[iecką], z całej duszy nienawidzi okupanta i współpracującej z nim komunistycznej administra­cji lubelskiej. Żadne wiece, ulotki i propaganda gadzinowska nie trafia do duszy prawdziwego Polaka. Na wiecach (które obecnie są modne) Pola­cy zachowują się obojętnie, godnie, a oklaski są rzadkie i tylko dawane przez słuchaczy sowieckich. Doprowadza to do białej gorączki „mówców ideowców" [...]".
   Obwód AKO Wysokie Mazowieckie do sierpnia 1945 r. charaktery­zowała znaczna dynamika pracy i działań z zakresu samoobrony, którą kierował por. Kazimierz Kamieński „Huzar". Jednak na jego przyszłości, podobnie jak i całego Okręgu Białostockiego tej organizacji, zaważyły dalsze decyzje centralnego ośrodka kierującego podziemiem poakowskim, tj. Delegatury Sił Zbrojnych w Kraju. Realistyczna, „likwidatorska" tendencja, której początek dał styczniowy rozkaz o rozwiązaniu Armii Krajowej, była kontynuowana w dalszych miesiącach 1945 r. Początko­wo poakowski ośrodek kierowniczy zmierzał do jak najdalej posunięte­go rozformowania organizacji wojskowej. Potem, wobec niemożliwości jej pełnego zdemontowania, dążono do przeprofilowania organizacji w formy bardziej „cywilne". Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj starała się jak najbardziej ograniczyć prace organizacyjne struktur poakowskich oraz wystąpienia zbrojne przeciw „rodzimym" władzom komunistycz­nym i okupacyjnym wojskom sowieckim. W lecie 1945 r. podjęła decyzję o przeprowadzeniu akcji „rozładowywania lasów", mającą doprowadzić do rozwiązania istniejących nadal licznych oddziałów partyzanckich i zakończenia działań zbrojnych. Ukoronowaniem tych „likwidatorskich" starań stało się samorozwiązanie Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj doko­nane w sierpniu 1945 r.
   Decyzja o powołaniu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość", będą­cego bezpośrednim spadkobiercą Armii Krajowej i jej kontynuatorki - De­legatury Sił Zbrojnych, miała głęboko przeprofilować pozostałe w kon­spiracji poakowskie aktywa organizacyjne. Czyniła z nich „obywatelską organizację społeczną", będącą konspiracyjnym uzupełnieniem istnieją­cej wówczas jeszcze legalnej opozycji, reprezentowanej głównie przez Polskie Stronnictwo Ludowe. W Zrzeszeniu WiN formy pracy wojskowej miały być dalece, zredukowane - do wywiadu i najbardziej niezbędnej samoobrony. Taki model prezentowały dokumenty statutowe Zrzeszenia WiN. Ukierunkowanie istniejącej nadal konspiracji poakowskiej w taki właśnie sposób miało w zamierzeniu doprowadzić do zredukowania akcji zbrojnej do absolutnie niezbędnego minimum.
   We wrześniu 1945 r. Obwód Wysokie Mazowieckie wraz z całym Białostockim Okręgiem AKO wszedł w skład Zrzeszenia WiN. O ile w niektórych regionach Polski, zwłaszcza w województwach południo­wych, udało się zrealizować zamierzenia leżące u podstaw powołania tej nowej organizacji, to województwo białostockie zaliczało się do terenów, na których było to niemożliwe. Rzeczywistość okazała się znacznie bar­dziej skomplikowana, niż zakładały to założenia statutowe Zrzeszenia WiN. W warunkach faktycznej okupacji, terroru i masowych represji wo­bec konspiracji i społeczeństwa, nie dało się przeprowadzić ani pełnej demobilizacji oddziałów leśnych, ani też przestawić pracy niepodległoś­ciowej z wojskowej na „społeczną". Trudno było nagle uczynić z żołnie­rzy organizacji wojskowej konspiracyjnych „działaczy społecznych". Tym bardziej, że wielu ludzi było ściganych przez UB i musiało ukrywać się z bronią w ręku. Jedynym miejscem schronienia były dla nich oddziały partyzanckie. Dlatego też w pracy Zrzeszenia WiN, niezależnie od „modelu statutowego", w terenie nie tylko woj. białostockiego, nadal domi­nowały formy wojskowe, z partyzantką włącznie. Działalność oddziałów partyzanckich udało się wyeliminować w zasadzie tylko w Małopolsce - w województwie krakowskim i rzeszowskim.
   W Białostockiem, gdzie organizacja poakowska miała nadal ma­sowy charakter, a nasilenie czerwonego terroru wpędzało ludzi do lasu, w strukturach WiN nadal przeważały formy pracy wojskowej. W większo­ści powiatów nadal funkcjonowała partyzantka.
   W ramach Zrzeszenia WiN w Obwodzie Wysokie Mazowieckie zmieniło się stosunkowo niewiele w porównaniu z okresem, gdy organi­zacja funkcjonowała pod szyldem AKO. Wprawdzie latem 1945 r. odeszła nieduża grupa kadry średniego szczebla, wycofując się z pracy konspi­racyjnej i wyjeżdżając na inne tereny, jednak ubytki w szeregach organi­zacji były stosunkowo niewielkie. Należy dodać, że reakcja na ogłoszoną w sierpniu 1945 r. amnestię miała tu minimalny zakres.
   Do końca działalności WiN, tj. do ujawnienia w kwietniu 1947 r. podczas ogłoszonej przez władze komunistyczne drugiej już amnestii, Komenda Obwodu Wysokie Mazowieckie nie zrezygnowała z działań zbrojnych. Dysponowała oddziałem partyzanckim, dowodzonym przez por. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara", który przeprowadził wiele akcji z zakresu samoobrony. W obwodzie wydawano własną prasę konspira­cyjną „Z podziemi" w nakładzie 200 egzemplarzy, które rozprowadzane były nie tylko w siatce obwodu, ale też w niedużych ilościach na terenie woj. olsztyńskiego (w rejonie Olsztyna i Ostródy, gdzie wyjechała spora grupa akowców z tego terenu).
   W 1946 r. odnotowywano, iż ludność oczekuje utworzenia „Rządu Jedności Narodowej" i nadal pokłada nadzieje w Mikołajczyku, choć po­stępowanie przywódcy PSL wydawało się jej niezrozumiałe. Kierowana przez niego partia nie miała w powiecie Wysokie Mazowieckie większego zaplecza. „Rząd dusz" sprawowało tu zbrojne podziemie niepodległoś­ciowe. Wyrazem nastrojów ludności powiatu Wysokie Mazowieckie były wyniki referndum przeprowadzonego rok później, w czerwcu 1946 r. Na 52.480 uprawnionych do głosowania, udział wzięło 48.275 osób, co da­wało frekwencję 91,2% głosujących. Według danych uzyskanych przez wywiad WiN na pierwsze pytanie odpowiedzi „nie" udzieliło 88,4% głosujących, „tak" - 11,6%, na drugie „nie" - 89,9%, „tak" - 10,2%, na trzecie „nie" - 42,7%, „tak" - 57,3%.
   Sytuację po referendum tak charakteryzował swym meldunku pre­zes Obwodu WiN Wysokie Mazowieckie: „Sfałszowanie wyników refe­rendum społeczeństwo przyjęło dość spokojnie, gdyż było na to przygo­towane. Fakt ten, wywarł dla „demokratów" oddźwięk wśród społeczeń­stwa, całkowicie w swej rozciągłości negatywny. Ludność zacięła się w swej nienawiści do obecnych władz i [ludzie] mówią, że do wyborów nie pójdą zupełnie, bo identycznie sfałszują. Każdy przeciętny zjadacz chleba - do „dygnitarzy" powiatowych władz, zdaje sobie doskonale sprawę z przeprowadzonego przez rząd fałszerstwa. Społeczeństwo, stwierdziwszy ten fakt, pogardza rządem, który utrzymuje władzę [dzię­ki] fałszerstwu woli ludu. Społeczeństwo trwa w swym twardym oporze, doprowadzając do pasji miejscowych pachołków moskiewskich. Do anglosasów stosunek niezbyt przychylny. Wiara szczególnie wśród ludzi prostych, że wszystko będzie dobrze, jest wprost fanatyczna".
   Nadzieje te okazały się jednak zawodne i pomimo kontynuowa­nia jeszcze przez dziesięć miesięcy działalności konspiracyjnej Obwód WiN Wysokie Mazowieckie podzielił losy innych białostockich struktur Zrzeszenia WiN, ujawniając się w kwietniu 1947 r. Amnestia ogłoszona przez władze komunistyczne w dniu 22 II 1947 r. („ustawa o amnestii" opublikowana została w Dzienniku Ustaw nr 20 poz. 78), w wyniku której w okresie od lutego do kwietnia 1947 r. ujawniło się w skali całej Polski ponad 53.000 osób, w zasadzie kończy działalność podziemia o ma­sowym, powszechnym charakterze. Aczkolwiek w konspiracji pozostał centralny ośrodek kierowniczy WiN (IV Komenda), to przed komisjami amnestyjnymi stanęła większość kadry dowódczej wojewódzkiego i po­wiatowego szczebla. Na ogół dowódcy ci dołożyli starań, by wraz z nimi ujawnili się także i ich podkomendni, zwłaszcza ci, którzy i tak byli już zdekonspirowani przed władzami bezpieczeństwa. W rezultacie to właś­nie wspomniana amnestia z lutego - kwietnia 1947 r., a nie rozbicie IV Zarządu Zrzeszenia WiN we wrześniu tegoż roku, stała się momentem przełomowym w działalności podziemia, zmieniającym jego charakter z ruchu masowego na znacznie mniej liczny.
   Pełniący obowiązki Prezesa (Komendanta) Okręgu kpt. Józef Ochman „Orwid" nie widząc sensu kontynuowania dalszej walki, zwołał w kwietniu 1947 r. naradę wyższej kadry dowódczej we wsi Kamieńskie Jaśki w pow. Wysokie Mazowieckie, w czasie której zapadła decyzja o ujawnieniu. Spotkanie ubezpieczał oddział kpt. „Huzara", który przej­mował przybywających terenowych dowódców WiN we wsi Kamieńskie Wiktory i dostarczał ich na miejsce rozmów. Do dnia 25 IV 1947 r. na te­renie województwa białostockiego ujawniło się 10.064 osób, w tym 5.839 żołnierzy WiN (i 853 żołnierzy AK), 1.785 członków NZW i 367 NSZ. Ujawniła się cała Komenda Okręgu WiN, 3 inspektorów i 6 komendan­tów obwodów. Prezes Obwodu Wysokie Mazowieckie, kpt. Wiktor Leszko „Witold" ujawnił się wraz z podległymi sobie siłami konspiracyjnymi w trzeciej dekadzie kwietnia. W pierwszej kolejności ujawniali się „spale­ni" i zagrożeni aresztowaniem żołnierze WiN, osoby dobrze zakonspiro­wane i nie przejawiające aktywności w organizacji nie musiały zgłaszać się do UB. Choć oddział kpt. „Huzara", tak jak inne oddziały partyzan­ckie Obwodu, został rozformowany, a spora grupa jego podkomendnych ujawniła się w UB lub wyjechała bez ujawniania się z terenu Podlasia, nie było wśród nich kpt. Kazimierza Kamieńskiego.

Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski


Fot. 1 - Oddział „Wichra". Stoi w środku ppor. Roman Ostrowski „Wicher", klęczy trzeci z lewej Tadeusz Wojno „Raszyn". 1944 r.
Fot. 2 - Oddział „Huzara" - w środku z MP-43 st. sierż. „Krakus". 1946 r.
Fot. 3 - Zbiórka oddziału „Huzara" przed wymarszem z kwater. 1946 r.
Fot. 4 - Komendant Białostockiego Okręgu WiN kpt. Józef Ochman „Orwid" w otoczeniu partyzantów oddziału „Hu­zara". „Huzar" pierwszy z prawej. Kwiecień 1947 r.