Początek partyzanckiej działalności „Inki" - białowieski oddział „Konusa"
Dodane przez cc_admin dnia Wrzesień 06 2006 17:02:12
   Żołnierze AK i NSZ, ludzie którzy przez kilka lat z narażeniem życia nie tylko swego, ale i swoich rodzin, pracowali dla Polski, musieli teraz, zagrożeni przez NKWD i UB, ukrywać się jak przestępcy. Aresztowania prowadzone przez NKWD, UBP i KBW spowodowały, że wiosną 1945 r. liczni „spaleni" żołnierze akowskiej sieci terenowej musieli szukać schronienia w Puszczy Białowieskiej. Prócz nich kryli się w tamtejszych lasach dezerterzy z LWP. Ponieważ nie można było pozostawić tych ludzi „luzem" bez kontroli dowództwa, sformowano z nich oddział partyzancki, nad którym dowództwo objął ppor. Stanisław Wołonciej „Konus", pracownik służby leśnej ze Swinorojów. Już wcześniej przygotowywał on od strony wywiadowczej niektóre akcje 5 Brygady przeprowadzane na tym terenie. Aczkolwiek grupa powstała w wyniku „ciśnienia oddolnego" organizacji, od początku podlegała dowództwu podziemia poakowskiego i należała do Obwodu Bielsk Podlaski AK-AKO. Oznaczona została kryptonimem „Wulkan", jednak potocznie zwano ją „grupą białowieską". Jej zaplecze stanowiły placówki terenowe AKO w Hajnówce, Świnorojach i Narewce.
   Początkowo oddział „Konusa" liczył około 20 ludzi. W szczytowym momencie rozwoju, w czerwcu 1945 r. jednostka ta osiągnęła stan około 40 - 50 partyzantów. Zastępcą ppor. „Konusa" został partyzant nazwiskiem Szumlewicz (?) „Leszek" (akowiec z Wileńszczyzny, ponoć w stopniu chorążego). Drużynami dowodzili wspomniany „Leszek" i plut. Stanisław Aleksandrowicz „Brońpolski" (z Czeremchy). Do kadry oddziału należeli też kpr. NN „Orkan" - „Dziadźka", kpr. NN „Śniady" i st. strzel. NN „Fryc" (wszyscy zza „linii Curzona").
   Oddział był dość słabo uzbrojony. Dysponowano jednym ręcznym karabinem maszynowym, kilkoma sowieckimi automatami PPSz, większość żołnierzy posiadała rosyjskie lub niemieckie karabiny, część także broń krótką. Używano polskich mundurów wojskowych i ubiorów milicyjnych, a także ubrań cywilnych. Oddział „Konusa" miał charakter grupy leśnej. Na co dzień obozował w leśnych obozowiskach w północnej i północno-zachodniej części Puszczy Białowieskiej, w rejonie Świnorojów, Narewki i Narwi. Stanowił miejsce schronienia dla „spalonych" żołnierzy AKO i dezerterów z wojska (ludowego) oraz MO. Jego działalność ograniczała się do akcji z zakresu samoobrony (m.in. rozbrojono kilka posterunków milicji i zlikwidowano kilku informatorów UBP, MO i NKWD). Pomimo ograniczonego zakresu budziła zaniepokojenie władz bezpieczeństwa. Dowódca 11 pułku KBW tak oceniał w początku czerwca sytuację w rejonie Puszczy Białowieskiej: „[...] bandyci prawie codziennie przychodzą z lasu Puszczy Białowieskiej. Urzędowanie gminy, milicji obywatelskiej i spółdzielni są przerwane [...]."
   20 IV 1945 r. oddział „Konusa" dokonał wypadu na Hajnówkę, przy czym rozbrojono i uprowadzono załogę posterunku MO. 25 V 1945 r. oddział ppor. „Konusa" rozbroił 8-osobowy posterunek MO w Białowieży, przy czym przerwano łączność z miasteczkiem, zniszczono całą urzędową dokumentację i zlikwidowano jednego funkcjonariusza. Nocą 4/5 VI 1945 r. wykonano akcję na osadę i stację kolejową Narewka, gdzie rozbrojono straż kolejową i milicję. Kolejną akcję na to miasteczko oddział „Konusa" przeprowadził nocą 18/19 VI 1945 r. Znów rozbito posterunek MO, rozbrajając go bez walki i zniszczono akta w urzędzie gminnym.
   W dniu 6 VI 1945 r. funkcjonariusze UB (i NKWD?) przeprowadzili aresztowania Polaków w Narewce. Aresztowano większość pracowników nadleśnictwa - pod zarzutem „współpracy z bandami leśnymi". Wśród aresztowanych znalazła się także Danuta Siedzikówna. Jedne źródła podają, że miano ich przewieźć do WUBP w Białymstoku, inne, że zamierzano przekazać na punkcie granicznym w ręce NKWD. Jedno jest pewne - gdy konwój więźniów opuścił miasteczko, został zaatakowany przez drużynę partyzancką z oddziału „Konusa". Akcja powiodła się w pełni, więźniowie zostali odbici. Część z nich, ścigana przez bezpiekę i nie mająca się gdzie podziać, wstąpiła do partyzantki. W tej grupie znalazła się także Danuta Siedzikówna „Inka". Mając stosowne przeszkolenie, pełniła w oddziale funkcję sanitariuszki.
   Po tygodniach pomyślnych działań i udanych akcji przeciw komunistycznemu aparatowi przemocy i jego agenturze, partyzanckie szczęście opuściło jednak w końcu grupę, w której znalazła się sanitariuszka „Inka". Nocą 22 VI 1945 r. część oddziału w sile około 20 ludzi, pod osobistym dowództwem ppor. „Konusa", opanowała miasteczko Narew. Zniszczono akta w urzędzie gminnym i rozbrojono posterunek MO. Milicjanci uciekli bez walki, pozostawiając komendanta posterunku, który wpadł w ręce partyzantów - został on jednak puszczony wolno. Ze spółdzielni zabrano znaczne ilości potrzebnych partyzantom produktów żywnościowych. Następnie oddział ruszył na kilku podwodach w kierunku południowo - wschodnim, ku Puszczy Białowieskiej. Wbrew podstawowym partyzanckim zasadom podkomendni „Konusa" nie skryli się przed świtem w masywie leśnym Puszczy. W biały dzień wolno przesuwali się drogą wiodącą od Narwi przez Krzywiec i Podborowiska, wzdłuż klina bezleśnej polany stanowiącej otwartą enklawę w północno - zachodnim skraju Puszczy. Tymczasem przeciwko nim od strony stacji kolejowej Gnilec ruszyła grupa operacyjna składająca się z 5 roty 267 strzeleckiego pułku Wojsk Wewnętrznych NKWD pod dowództwem st. lejt. Filipowa, korzystająca z danych agenturalnych dostarczonych przez sowietnika (doradcę) PUBP w Bielsku Podlaskim. 23 VI 1945 r. około godz. 13:00 sowieci zajmujący dogodne pozycje koło Podborowisk i na skraju lasu przed wsią, zlokalizowali zbliżający się oddział „Konusa". Zaatakowani przez NKWD partyzanci stawili opór, lecz nie mieli szans w tej walce. Rosjanie mieli znaczną przewagę liczebną (72 dobrze wyszkolonych żołnierzy) i świetną pozycję ataku. W ciągu półgodzinnego starcia oddział „Konusa" został rozbity. Na polu walki i na szlaku odwrotu, wiodącym pod ogniem sowieckich karabinów maszynowych pozostało 11 poległych (wśród zabitych był też mieszkaniec wioski, białoruski chłopiec pasący krowy, który wydał się bolszewikom podejrzany, gdyż na głowie miał wojskową furażerkę) zaś 3 dostało się do niewoli. W gronie zabitych partyzantów znaleźli się też ppor. „Konus" i chor. „Leszek".
   Warto może wspomnieć jeszcze, że ppor. Wołonciej został ekshumowany przez rodzinę i pochowany na cmentarzu koło Świnorojów, zaś prochy pozostałych towarzyszy broni „Inki" spoczywają tam, gdzie partyzantów zakopano - w przypadkowych miejscach na polach i ugorach Podborowisk. Poszukiwania, jakie Fundacja „Pamiętamy" podjęła w czerwcu 2006 r. z pomocą władz samorządowych gminy Narew, nie dały pozytywnych rezultatów. Nie tracimy jednak nadziei na zlokalizowanie tych miejsc, co umożliwi ekshumację i chrześcijański pochówek na cmentarzu - w poświęconej ziemi.

Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski