Z historii walk o niepodległość Polski w rejonie Puszczy Białowieskiej w XIX i XX wieku
Dodane przez cc_admin dnia Sierpień 28 2006 09:48:21
   Tereny położone pomiędzy Bugiem i Narwią, jak też i sam masyw leśny największej polskiej puszczy - Puszczy Białowieskiej, na przestrzeni dwóch ostatnich stuleci wielokrotnie stawały się obszarem zmagań orężnych o niepodległość Polski, toczonych zarówno ze wschodnim zaborczym sąsiadem, jak też i z zachodnim agresorem i okupantem. Pokolenia naszych przodków przelewały tu krew w bojach z rosyjskimi - carskimi wojskami, z najeźdźcą bolszewickim oraz z wrogiem nadciąga­jącym z zachodu. Mieszkańcy tych terenów, bez względu na pochodze­nie czy wyznanie, stawali ramię w ramię do walki o Polskę, wykazując wierność i przywiązanie do państwa polskiego. Dopiero wiek XX, charakteryzujący się demagogiczną propagandą żerującą na mniej­szościowych nacjonalizmach i hasłach rzekomej „równości społecznej", wprowadził podziały, o których przodkowie nasi, pomni tolerancyjnych zasad Pierwszej Rzeczypospolitej, myśleć nawet nie chcieli. Przewrotna propaganda bolszewicka zdołała bowiem odwrócić umysły części miejs­cowego ludu prawosławnego od sprawy polskiej i sprawiła, że zapom­niał on o swych chrześcijańskich korzeniach, czego niechlubne dowody znajdujemy w 1939 roku i latach późniejszych. Nie tak jednak bywało kilka pokoleń wcześniej ...
   W czasie Powstania Listopadowego w Puszczy Białowieskiej powstał ponad 200-osobowy oddział, złożony z miejscowych ochotników, głównie pracowników służby leśnej. Jeden z pamiętnikarzy tej epoki, wspominając kampanię powstańczą na ziemi bielskopodlaskiej, tak pisał o stosunkach pomiędzy ludnością i powstańcami: „Jak zwykle w swoim kraju, mieliśmy od każdego właściciela, od każdego chłopa, potrzebne i ciągłe wiadomości o nieprzyjacielu". Wspomniany oddział działał przez szereg miesięcy pod komendą Eugeniusza Ronkego, prowadząc walkę podjazdową przeciw mniejszym oddziałom carskim, taborom i łączności. Jedną z największych operacji jakie przeprowadził, było rozbicie nad Hwoźną 16 V 1831 r. wielkiej rosyjskiej kolumny taborowej, złożonej z ponad 400 wozów (pamiątką po tej walce jest nazwa uroczyska zwanego Bryki - miejsca, w którym powstańcy spalili zdobyczny tabor rosysjki). Gdy w końcu maja do Puszczy wkroczył wydzielony oddział gen. Dezyderego Chłapowskiego (po zdobyciu ma­gazynów rosyjskich w Brańsku, rozbiciu 800-osobowego garnizonu w Bielsku Podlaskim i zwycięstwie 23 maja pod wsią Dubina, gdzie wzięto 2 działa i kilkuset jeńców), część białowieskich powstańców przyłączyła się doń i podjęła wraz z nim daleki marsz na Litwę. Uczestniczyli oni w dalszych zwycięstwach Chłapowskiego na Ziemi Lidzkiej, lecz ostatecznie przypadła im gorycz porażki w przegranej kampanii litewskiej. Przez skraj Puszczy Białowieskiej, w której pozostał podtrzymujący walkę, nieduży miejscowy oddział pod komendą Jana Szrettera (weterana wojen napoleońskich), raz jeszcze, w sierpniu 1831 r., przesunęły się wojska powstańcze. Był to wycofujący się z Litwy poprzez Nowogródczyznę - ku Warszawie - korpus gen. Henryka Dembińskiego. Gen. Dezydery Chłapowski, wspominając ruchy swego oddziału na obrzeżu Puszczy Białowieskiej podczas marszu na wschód, tak opisywał życzliwość tamtejszej ludności dla sprawy polskiej: „Gdzieśmy tylko przez wsie przechodzili, lud nas brał z początku za Moskali i nieprędko chciał wierzyć, żeśmy Polacy. Gdy się przekonali, wielu płakało z radości i nosiło jadła, co tylko mieli, nigdy nie chcąc przyjąć zapłaty, tem mniej zaś obywatele, tak że musiałem ich zmuszać do brania pieniędzy za owies i siano, zapewniając, że miałem na to ścisły rozkaz".
   Podczas Powstania Styczniowego w latach 1863 - 1864 na obrzeżu Puszczy walczyły liczne oddziały („partie") powstańcze. Ze zmiennym szczęściem ścierał się z Moskalami „Grom" - Kiersnowski, skrajem białowieskiej kniei przechodził Roman Rogiński, by podnieść sztandar powstania na Polesiu. W boju pod Królowym Mostem w lutym 1863 r. stracił kilkudziesięciu poległych, jednak w kilka dni później powetował tę porażkę rozbrajając z zaskoczenia 200-osobowy garnizon rosyjski w Prużanie. Na terenie Puszczy Białowieskiej i na jej obrzeżach wielokrotnie operowały oddziały powstańcze dowodzone przez naczelnika wojskowego województwa grodzieńskiego, Onufrego Duchyńskiego i jego adiutanta, a od sierpnia 1863 r. także i następcę - Walerego Wróblewskiego. Oddziały te, przedstawiające wysoką wartość bojową, stoczyły wiele pomyślnych walk z wojskami carskimi, jednak jesienią 1863 r. musiały odejść za Bug, by dołączyć do sił powstańczych operujących na Podlasiu lewobrzeżnym i Lubelszczyźnie.
   W latach pierwszej wojny światowej polskie narodowe znaki pojawiły się w rejonie Puszczy Białowieskiej za sprawą Legionu Puławskiego, który zorganizowany w zaborze rosyjskim, walcząc z Niemcami po stronie Aliantów przeszedł tu krótki, lecz krwawy szlak w bojach od stacji Nurzec po Zelwę (w wyniku strat z 700 bagnetów pozostało w szeregach 150).
   Były następnie, w latach 1919-1920, tereny puszczańskie obszarem zmagań pomiędzy Wojskiem Polskim a Armią Czerwoną. Zimą 1919 r. na wschód od Puszczy Białowieskiej przesunęło się idące od Wilna zgrupowanie słynnego zagończyka, rotmistrza Jerzego Dąmbrowskiego, zwanego „Łupaszką", pod którego rozkazami cofały się, opierając bolszewikom, połączone oddziały samoobrony kresowej - wileńskiej, ejszyskiej, szczuczyńskiej i lidzkiej. Rtm. Dąmbrowski na szlaku swego przemarszu bił wszędzie napotkane siły bolszewickie. Wspominamy o tym chlubnym epizodzie z dziejów oręża polskiego, bo działo się to niekiedy w tych samych miejscach, w których przed laty ścierał się z wojskami carskimi Roman Rogiński... Minęło kolejne ćwierć wieku - i w tych samych miejscach znów pojawili się polscy partyzanci walczący ze wschodnim zaborcą i agresorem, występującym tym razem pod czerwonymi sztandarami bolszewizmu. Tym razem partyzantów polskich prowadził do boju inny „Łupaszka" - major Zygmunt Szendzielarz, dowódca 5 Brygady Wileńskiej AK, wsławiony wcześniej brawurowymi walkami i akcjami przeciwko niemieckim siłom okupacyjnym na Ziemi Wileńskiej przeprowadzonymi w latach 1943-1944. Warto może wspomnieć, że swój charakterystyczny pseudonim Zygmunt Szendzielarz przybrał na wzór poprzednika - Jerzego Dąmbrowskiego, który, nawiasem mówiąc, ponownie podjętą w 1939 r. partyzancką walkę z bolszewikami przypłacił dwa lata później życiem, ginąc z rąk NKWD w więzieniu w Mińsku Białoruskim.

Na pierwszym planie rtm./mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka" z gronem kadry dowódczej 5 Brygady Wileńskiej AK. Wileńszczyzna, 1944 r.

   W latach drugiej wojny światowej w Puszczy Białowieskiej i na terenach do niej przyległych działało podziemne Wojsko Polskie - Armia Krajowa. Sam teren Puszczy objęty został organizacyjnie przez ośrodek AK Hajnówka - Białowieża (kryptonim „Jodła"), liczący w kwietniu 1944 r. 109 żołnierzy (w tym 1 oficer, 1 podchorąży, 40 podoficerów i 67 szeregowych). Wspomniany ośrodek należał do Obwodu AK Bielsk Podlaski oznaczonego kryptonimami „Tygrys" i „Marchew" nr 28. Łącznie w szeregach AK na terenie powiatu bielskopodlaskiego znalazło się około 2.500 zaprzysiężonych żołnierzy konspiracji. W 1943 r. przez Puszczę Białowieską przeszedł tocząc walki z Niemcami VI Uderzeniowy Batalion Kadrowy, wywodzący się ze scalonej z Armią Krajową Konfederacji Narodu (sformowany na terenie Generalnego Gubernatorstwa w celu rozwinięcia walki partyzanckiej na polskich wschodnich ziemiach). Z kolei w roku 1944 w Puszczy znalazły schronienie oddziały partyzanckie AK z Okręgu Polesie, zdążające na koncentrację swej macierzystej jednostki - 30 Poleskiej Dywizji Piechoty AK, zarządzoną w lasach nurzeckich koło Mielnika. Stamtąd szły dalej - na Warszawę, z pomocą walczącej stolicy. Zdołały dotrzeć dosłownie na przedpola ogarniętego powstaniem miasta - dopiero w okolicach Otwocka zostały zatrzymane i podstępnie rozbrojone przez wojska NKWD.

Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski