Ostatnia walka patrolu st. sierż. „Lamparta"
Dodane przez cc_admin dnia Lipiec 27 2006 06:15:56
Ostatnia walka patrolu st. sierż. „Lamparta"

   Oparty na związkach rodzinnych i przyjacielskich, stosunkowo „szczelny" układ organizacyjny grupy „Lamparta" krył w sobie jednak jedno podstawowe zagrożenie. Mianowicie w momencie „wpadki" któregoś z żołnierzy patrolu, zwłaszcza z dużym stażem organizacyjnym, mógł - w wyniku stosowania przez UB systemu tortur przekraczających ludzką odporność fizyczną i psychiczną - doprowadzić do uruchomienia lawiny aresztowań. Staranne przestrzeganie zasad konspiracji i autentyczne poparcie, jakim cieszyli się partyzanci wśród ludności podlaskich wiosek, sprawiało, że podkomendni „Lamparta" mogli bardzo długo utrzymać się w terenie, pomimo iż UB prowadziło przeciwko nim masowy werbunek agentury. Bardzo często zdarzało się jednak, że ludzie zmuszeni do współpracy przez UB pracowali nieszczerze, nie udzielali żadnych prawdziwych informacji, a nierzadko nawet ostrzegali partyzantów. Podlaska wieś po prostu popierała partyzantkę. Jej mieszkańcy nie chcieli życia w świecie kołchozów, bez kościołów i wiary w Boga. A do tego nieuchronnie musiałyby na dłuższą metę doprowadzić rządy komunistyczne realizowane wedle modelu obowiązującego w początku lat pięćdziesiątych. I o tym powinni pamiętać wszyscy, którzy chcieliby oskarżać partyzantów walczących wówczas, w najtrudniejszych warunkach, z nieludzkim reżimem komunistycznym. W warunkach jakie wówczas panowały bez takiego autentycznego poparcia miejscowej ludności żadna zbrojna grupa nie byłaby w stanie utrzymać się w terenie tak długo, przez tyle lat.
   Wczesną wiosną 1952 r. patrol „Lamparta" obozował na terenie gminy Łysów. W dniach 19 - 20 IV 1952 r, na koloniach pod Mężeninem spotkał się z patrolem „Zygmunta", który przywędrował tu z powiatu Bielsk Podlaski. Tu „Lampart" zapoznał się z rozkazem kpt. „Huzara", zalecającym zachowanie pełnej „ciszy" w terenie. Po dwóch dniach partyzanckie patrole rozeszły się w swoje strony. Grupa „Lamparta", licząca wówczas 9 żołnierzy, przesunęła się w kierunku wschodnim, w rejon wsi Walim i Kornica, gdzie zakwaterowała w kolonii Wyżki. W końcu kwietnia, gdy dni stały się cieplejsze, patrol przeniósł się do lasu. Żywność dostarczali zaprzyjaźnieni gospodarze i członkowie siatki (zazwyczaj chodził po nią sam „Lampart", lub jeden z jego zastępców - „Sokół". Na początku maja 1952 r. patrol przeprawił się przez Bug pod Serpelicami i przeszedł w lasy za Mielnikiem. Zatrzymał się na koloniach Sokóle, u „siatkowca" o pseudonimie „Piłsudski". Potem partyzanci przenieśli się do lasu położonego w pobliżu tej wioski. Dysponowali tu kilkoma kryjówkami - ziemiankami, potocznie określanymi jako „bunkry". Jednak ze względu na ich niewielkie rozmiary, uniemożliwiające bazowanie w zwartej grupie, „Lampart" zdecydował się na urządzenie obozowiska w lesie - z szałasami.
   Z leśnego obozowiska w sokólskim lesie st. sierż. „Lampart" wysłał trzyosobowy patrol za Bug, na teren powiatu siedleckiego. Dowodził kpr. Kazimierz Jakubiak „Tygrys", w skład patrolu weszli ponadto Henryk Ostapski „Panek" i Władysław Kapłon „Krakowiak". Ich zadaniem było przeprowadzenie likwidacji dwóch szpicli, którzy zadenucjowali na UB gospodarzy dających partyzantom kwatery i wsparcie. 9 V 1952 r. partyzanci znaleźli się w okolicach Chłopkowa koło Łosic. Postanowili odpocząć u jednego z miejscowych gospodarzy. Ten jednak odmówił im kwatery. Gdy odeszli, wysłał do sołtysa swego syna z meldunkiem, informującym o obecności partyzantów. Sołtys zaś doniósł o partyzantach do najbliższej placówki UB w Łosicach. Wczesnym popołudniem 10 V 1952 r. do akcji przeciw partyzantom w rejon Chłopkowa wyjechały kwaterujące w Łosicach pododdziały 3 batalionu 1 Brygady KBW. Dysponując dość dokładnymi informacjami o miejscu bytności partyzantów, grupa operacyjna KBW i UB zlokalizowała ich dość szybko w gospodarstwie Bronisława Szeniawskiego pod Chłopkowem. Doszło do wymiany ognia, podczas której ranny został Kazimierz Jakubiak „Tygrys". Pomimo rany, uniemożliwiającej mu próbę przebicia, bronił się prowadząc ogień do przeciwnika, a widząc, że jest już okrążony i nie ma żadnych szans na ucieczkę - ostatni nabój przeznaczył dla siebie. Dwaj jego podkomendni, najmłodsi stażem partyzanckim „Panek" i „Krakowiak", przytłoczeni nawałą ognia poddali się. Dodajmy, iż donosicielom odpowiedzialnym za śmierć „Tygrysa" i pośrednio za zagładę patrolu „Lamparta" UB przyznało nagrody pieniężne - sołtysowi 2000 zł, zaś gospodarzowi, który wysłał syna z meldunkiem - 4000 zł (ten ostatni jednak - czyżby pod wpływem wyrzutów sumienia? - odmówił przyjęcia judaszowskich srebrników).

Obejrzyj:
1. Plan operacji KBW i UB przeciwko patrolowi "Tygrysa" 10 V 1952 r.
2. Dokument WUBP w Warszawie mówiący m.in. o nagrodach pieniężnych dla osób, które zadenuncjowały patrol "Tygrysa" pod Chłopkowem.

   Jeszcze tego samego dnia wzięci do niewoli partyzanci, poddani brutalnemu śledztwu, załamali się i ujawnili resortowi bezpieczeństwa miejsce stacjonowania patrolu „Lamparta" w lesie Sokóle. Spowodowało to uruchomienie 11 V 1952 r. olbrzymiej operacji przeciwpartyzanckiej z udziałem 2 batalionu 8 pułku KBW, pododdziałów 1 batalionu 2 pułku KBW, 1 batalionu III Brygady KBW oraz kompanii 4 i 10 pułku KBW. Las Sokóle, w którym obozowali partyzanci został całkowicie obstawiony przez setki żołnierzy KBW i funkcjonariuszy UB. Ogromna liczba uczestniczqcych w operacji pozwalała na zastosowanie podwójnego pierścienia okrążenia, na wypadek, gdyby partyzantom udało się przerwać przez pierwszą linię. Początkową fazę walki tak przedstawiał jeden z jej uczestników - Witold Białowąs „Litwin":
   Jedenastego maja, gdy spałem w szałasie, zbudził mnie „Lampart", każąc się natychmiast ubierać, mówiąc że w lesie podobno jest wojsko. Natychmiast to miejsce, w którym mieliśmy szałasy, opuściliśmy kierując się bardziej w głąb lasu. Przeszliśmy [...] około pół kilometra, przechodząc jakąś duktę, zbliżyliśmy się do jakiejś ścieżki, nagle „Sokół" odskoczył, ja również, ale nic nie zauważyłem i w tym czasie otrzymałem postrzał w łopatkę, poprzez ramię, „Sokół" padł na miejscu, nie wiem czy ranny, a reszta wszyscy my wróciliśmy z powrotem, biegiem [do] tej ścieżki, niektórzy ostrzeliwując się. Od ramienia po którym kula poszła do łopatki, palce lewej ręki zaczęły mi momentalnie drętwieć. Zrozumieliśmy, że jesteśmy otoczeni. Wojsko następnie nas zaczęło zachodzić z różnych stron i w czasie strzelaniny „Ryś" został zabity otrzymując postrzał w głowę. Wojsko wzywało nas do poddania się. Gdy zaczęliśmy się cofać do lasu, wtedy zostałem ranny w miednicę i rękę. Od razu padłem, „Romek" to widząc zawrócił i zabrał ode mnie pepechę, i wszyscy trzej, to jest „Lampart", „Ryszard" i „Roman" zostawili mnie, nie robiąc nawet opatrunku dla mnie i straciłem ich z oczu.
   Dziś już nie uda nam się odtworzyć szczegółów ostatniej walki patrolu „Lamparta". Z materiałów UB wiadomo jedynie, że trwała ona blisko siedem godzin. W trakcie walki cały patrol, pomimo bohaterskiej postawy i dramatycznych prób przebicia się, uległ fizycznemu zniszczeniu (ocalał jedynie „Sokół") - choć część partyzantów przedarła się przez pierwszą linię okrążenia. Padli dopiero w ogniu drugiej linii KBW. Jeden z materiałów wytworzonych przez UB tak opisywał niektóre epizody tej walki:


Broń partyzantów patrolu "Lamparta" zdobyta przez UB i KBW w dniu 11 V 1952 r.

   Zasadniczą uwagę skierowano na główną grupę bandycką [sic]. Żołnierze zbliżali się skokami do bunkru. Okrążano go pierścieniem. Cały czas bandyci [sic] prowadzili intensywny ogień z broni maszynowej, rzucali granaty. Na wezwania do poddania odpowiadali jeszcze silniejszym ogniem, a „Lampart" krzyknął: „Bracia Polacy - do kogo strzelacie!". Gdy ponowne wezwanie nie dało rezultatu, padł rozkaz likwidacji bunkrów. [...] Józef [Wiesław] Filczuk ps. „Amerykanin" usiłował przedostać się przez linię okrążenia, lecz uszkodzono mu RKM i został ranny. Wycofując się zawiadomił pozostałych - „wracajcie, bo tu się nie przerwiecie!". W niedługim czasie raniono Witolda Białowąsa ps. „Litwin", żołnierze ujęli go i rozbroili [...]. W międzyczasie zostaje zabity Andrzej Jakubiak ps. „Rysiek". Walka trwa - przywódca patrolu Adam Ratyniec ps. „Lampart" oraz Konstanty Maksymow ps. „Ryszard" przedostali się przez pierwsze okrążenie i podczas gdy zbliżali się do drugiej linii okrążenia, „Ryszard" został zauważony, a następnie ranny. Po chwili próbował przedostać się przez obstawę na innym odcinku, obaj z „Lampartem" zostali zlikwidowani.
   Podczas walki 10 V 1952 r. polegli: st. sierż. Adam Ratyniec, „Lampart", por. Konstanty Maksymow „Ryszard", Andrzej Jakubiak „Ryś" oraz Wiesław Filczuk „Amerykanin", „Romek". W ręce UB wpadł ciężko ranny Witold Białowąs „Litwin", zbyt wykrwawiony i słaby, by dobić się - co było jego zamiarem. Z okrążenia udało się przebić jedynie Marianowi Olejnikowi „Sokołowi". Jednak i on zginął już wkrótce w dramatycznych okolicznościach.
   Likwidacja ostatniego już pododdziału - bojowego lewobrzeżnego Podlasia, odwołującego się do tradycji 6 Brygady Wileńskiej oznaczała niestety początek kolejnej fali represji wobec opornej wsi podlaskiej. W ciągu najbliższych dni grupy operacyjne, dysponujące zeznaniami dwóch całkowicie załamanych śledztwem jeńców spod Chłopkowa, aresztowały około 150 członków siatki terenowej patrolu „Lamparta". W jednym z dokumentów szef PUBP w Siedlcach mógł wówczas z niewątpliwą satysfakcją napisać:
   W czasie operacji wojskowej pododdział pod dowództwem „Lamparta" został zlikwidowany, [...] a poza tym w znacznej części zlikwidowana została siatka i meliny bandy, które wskazane zostały przez ujętych bandytów.
   I była to niestety prawda. Siatka terenowa rejonu podlegającemu „Lampartowi" i „Ryszardowi" została całkowicie rozbita. Nigdy już „Huzarowi" nie udało się jej odtworzyć. Sam kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar" walczył jeszcze z resztką podległych sobie patroli „Ponurego" i „Zygmunta" do jesieni 1952 r. Wpadł w ręce UB w wyniku misternie zmontowanej przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego prowokacji. Wywabiony z lasu pod pozorem „przerzutu na Zachód", został ujęty w Warszawie, a następnie zamordowany wraz z większością swych podkomendych w więzieniu w Białymstoku.

Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski