Aneks nr 2
Dodane przez cc_admin dnia Lipiec 21 2006 23:36:41
Aneks nr 2

   Przyczynek do charakterystki kpt. "Młota" - trzy listy z lat 1947-1948.

1


   12 stycznia 1947. List por./kpt. Władysława Łukasiuka "Młota" do dowódcy 3 szwadronu 6 Brygady Wileńskiej st. sierż. Józefa Babicza "Żwirki".

   "St[arszy] sierż[ant] "Żwirko"!
   Stanowczo za wolno posuwasz się w terenie, przez 13 dni przeszedłeś tylko siedem kwater, macie tylko szczęście, że całe obwody Bielsk rzuciły na nas od samej Borys[o]wszczyzny, bo byście już poczuli, ale teraz po Brańsku uważajcie dobrze, ażeby was nie nagonili, bo jak nagonią, to bądź pewny, że dość poważnymi siłami, bo oni współpracują Sokołów, Bielsk, Siedlce a nawet Biała [Podlaska]. Cały ciężar był na nas, ale wreszcie urwaliśmy się, teraz spodziewaj się macek na terenie tym. Bardzo źle zrobiłeś wysyłając takiego tumana z meldunkiem, który zobaczył dużo wojska i czem prędzej oddał nam meldunek, nie wiedząc kim jesteśmy. W żadnym wypadku nie wolno ci mieć rannego i to za takie głupstwo jak spółdzielnia, musisz wiedzieć, że dziś każdego rannego należy uważać za 80% straconego, święta i od świąt od "Bartosza" przepadło dwóch, kto tylko oddali się od oddziału to już go mają i później każdy sypie. Orientuję cię w sytuacji za Bugiem: wszystkie Wujki i Stryjki zrabowane [przez UBP, KBW i wojsko], że nic nikomu nie zostało, tylko gołe obory i domy. Dużo ludzi zostało aresztowanych i nawet dużo rozstrzelanych bez żadnego sądu na miejscu, w samych Głodach zostało rozstrzelanych 6 osób, w Dzierzbach, tam gdzie jest "Pirat" znowu byli rozstrzelani. W naszej guberni [sic] straszny terror, samochody z M[ężenina?] prawie nie wyjeżdżają, u "Sokoła" to samo, ludność do nas strasznie zrażona, że narobiliśmy im biedy, bo "Burza" i "Mewa" jeżdżą razem [z UBP i KBW] i wszystko sypią, dużo gospodarstw zostało zlikwidowanych, wieś Wojtkowice Glinna została całkowicie obrabowana i parę trupów. Zakazuję z dniem dzisiejszym urządzania wszelkich zabaw i afiszowania się ze względu na dobro ogółu, nie trać miana dobrego dowódcy przez niemądre akcje i wygłupianie się w terenie, zobaczysz co będzie w terenie po tych zabawach, tam gdzie mieliśmy zabawy teraz istne piekło. Gdybyś chciał iść nad rzekę [Bug] to nie waż się przechodzić, granica wschodnia to tor kolejowy Fronołów, a granica zachodnia to ujście rzeki Nurca do Bugu, to znaczy tam, gdzie Nurzec wpada do Bugu. Lawiruj bardzo ostrożnie i konspiracyjnie, ażebyś przetrwał do czasu aż się skończą wybory. Zabierz ludzi 6-ej Brygady do siebie od ppor. "Lufy" i maszeruj samodzielnie. Ludzi możesz sobie dobrać tylko porządnych. Pan major niezadowolony bardzo z waszego marszu i akcji. Teren ten należy opuścić zaraz.

Czołem.
"Młot II", por.
D[owód]ca 6 Brygady Wileńskiej

CAW, Akta KBW, 1580/75/561 (w/w dokument został opublikowany w pracy K. Krajewskiega i T. Łabuszewskiego Od "Łupaszki" do "Młota" 1944-1949. Materiały źródłowe do dziejów V i VI Brygady Wileńskiej, Warszawa 1993, s. 120-121).


2


   3 marca 1948. List kpt. Władysława Łukasiuka "Młota" do przyjaciela - ppor. Lucjana Minkiewicza "Wiktora".

   M.p. 3 III [19]48 [r.]

   Kochany Witeczku
   Niezmiernie jestem Ci wdzięczny za troskę nad moją rodziną, która na pewno powiększyła i tak niemałe twoje kłopoty. Lecz gdyby Ci nie sprawiało to wielkich trudności, to byłbym bardzo rad, a tobie bardzo wdzięczny, gdyby żona z Martą mogła nadal zamieszkać u Ciebie. Ty nieuważaj, gdyby żonie coś mogło niepodobać się u Ciebie, w co bardzo wątpię, ale żona musi zdać sobie sprawę, że Marta będąc razem z wami będzie o 300% inteligentniejsza, aniżeli z samą matką. Gdyby żona coś grymasiła, to spuść porządny ope[e]r i koniec.
   Witeczku, Ty sobie nawet nie wyobrażasz, jak ja pragnąłbym, ażeby z tobą mieszkali moi chłopcy, choć to stanowczo za dużo na twoją skłopotaną głowę. Nie wiem, czy z tym wszystkim dałbyś sobie radę, bo chłopcy to na pewno straszna [żulia?], a przeważnie Jędrek. Ale miałbyś dodatkowe zajęcie, bo musiałbyś wszystkich porozstawiać [...] bo i twój Wićka pewno niezły nicpoń.
   Witeczku, widzę z twojego listu, że zaczynasz się trochę denerwować, radzę Ci, nie przejmuj się, bo szkoda nerwów, a wszystkich polityków posłać pod cholerę, bo mówię Ci, oni guzik wiedzą, i tylko przewidują, a każdy polityk przewiduje inaczej, bo każdy z innego punktu widzenia. Ja bałem się osobiście jednego. Anglo - Amerykanie o ile zechcą wpierw odbudować przemysł wojenny w Niemczech, to oczywiście opóźniłoby to wybuch wojny, ale jak czytam, [że] oni demontują fabryki zbrojeniowe, to jestem zupełnie spokojny, że ta sprawa długo się [nie?] przeciągnie, choć mogę zupełnie źle myśleć, bo przy takim bałaganie myślę, że ja pierwszy powiększę grono Tworek.
   Co u nas, to jest trudne do opisania, bo potrzeba by było pewnie ze dwa dni, ażeby Ci dokładnie opisać. Zatrzymaj dłużej Antosia [Antoniego Wodyńskiego "Odyńca"], to Ci opowie dokładniej. Święta mieliśmy w podskokach, nie przypuszczasz nawet, ile na rzucili na nas wojska (KBW), ale wierzę teraz mocno, że walczymy o dobrą sprawę, Bo Pan Bóg Witeczku z nami i wyprowadza nas stale z najgorszych i krytycznych sytuacji. Ile wojska i sprzętu rzucili przeciwko nam, to naprawdę nie do uwierzenia - i co z tego? Uderzają stale w próżnię i mszczą się ze złości na bezbronnej ludności cywilnej, w straszliwy sposób terroryzując ją. Jakie są aresztowania, to opowie Ci Antoś. Ja wyciągnąłem z tego wszystkiego wniosek, że oddział zbrojny cieszący się zaufaniem w szerokich masach społeczeństwa, jest nie do pokonania, gdy[ż] będzie zdolny uniknąć większych ciosów. Ostatnio zabraliśmy im radiostację, szyfry i rozkazy i wiemy teraz, z kim mamy do czynienia, ale oni za to wściekli się zupełnie w swej bezradności i nie wiedzą co mają robić i ostatnio szukają kontaktów i proszą ażeby im oddać to tylko, co zabraliśmy i oni do nas nic nie mają. [...]

   Brak końcowej części dokumentu. Dokument ze zbiorów Archiwum IPN.


3


   15 marzec 1948. List kpt. Władysława Łukasiuka "Młota" do ppor. Antoniego Borowika "Lecha" mówiący o sytuacji niepodległościowych oddziałów partyzanckich w końcu zimy 1948 r.

   Kochany Antosiu.
   Tak dawnośmy się nie widzieli, myślałem, że teraz się spotkamy, lecz jest to niemożliwością obecnie i prawdopodobnie nieprędko się spotkamy. W tych dniach znowu wyjeżdżam i nie wiem kiedy tu wrócę, prawdopodobnie po świętach. [...] Bug obecnie obsadzili, prawdopodobnie po twoich robotach koło Siemiatycz, że dla mnie po prostu jest niemożliwością go przekroczyć w tych miejscach gdzie mnie potrzeba, bardziej ze względu na różnych znajomych aniżeli na wojsko. Za Bugiem w rejonie Mężenina i Tokar jest bardzo źle, ludność sterroryzowana w okropny sposób, wszystkie nasze poruszenia przed rozstaniem się z Waldkiem [ppor. Waldemarem Nowackim "Bartoszem"] są rozpoznane. Z Waldkiem widziałem się 5 i 7 bm [marca], "Szpak" nie żyje, rąbnął go "Radio" stojąc na posterunku, gdy on wracał z "Mścicielem" z patroli koło gaj[ówki] Tokary. Dnia 13 lutego w dzień naleciało wojsko na kwaterę Waldka, tam gdzie staliśmy na Gromniczną, lecz oni bez strzału wycofali się do lasu. Lasem podeszli pod gaj[ówkę] Tokary i stanęli w krzakach, "Mściciel" i "Szpak" poszli na gaj[ówkę] zobaczyć, lecz i tam w tej chwili nachodzili żołnierze, więc szybko się wycofali i podążyli do swoich. Widząc, że wszędzie jest wojsko ostrożnie podchodzili, skradając się, na post[erunku] stał "Radio", który o tym, że wyszedł patrol nie wiedział, a widząc skradających się wymierzył i wystrzelił serię z derkacza [MP-43] do "Szpaka", chciał jeszcze do "Mściciela", lecz miał niewypał i wtedy poznali się. Stamtąd musieli wycofać się, zabierając ze sobą rannego "Szpaka", który po kilku godzinach zmarł. W tak tragiczny sposób, po tylu latach tułaczki i w przeddzień spotkania się z siostrą musiał opuścić ten ziemski padół. Słyszałem, że i "Dąbek" w podobnych warunkach zginął, bardzo to smutne i jednocześnie tragiczne, że w ten sposób giną ludzie, którzy mają za sobą wiele poważnych i ryzykownych akcji.
   Tam, gdzie mieliśmy świętami się spotkać, spotkania nie będzie. Święta będziesz musiał sam urządzić i spędzić. Staraj się wybrać jakieś spokojne miejsce, kartek do Drohiczyna nie posyłaj, gdyż powsypujesz ludzi. Jak najwięcej z ludźmi załatwiaj sam i w największej tajemnicy. Posługiwanie się ludźmi prowadzi do wsyp, a ludzi do więzienia. Za Bugiem prawie wszyscy ludzie przez to posyłanie powsypywali się i obecnie nie ma prawie człowieka, którym by można było posłużyć się. Naszym zadaniem obecnie jest przechować się i pomóc innym przeczekać ten trudny okres, a nie dawanie powodów do maltretowania i aresztowania ludzi. Dlatego też, według rozkazu Komendy [Wileńskiej] nie można nam obecnie, ani też w razie rozpoczęcia się działań wojennych, prowadzenia jakichkolwiek akcji dywersyjnych. Nasza "robota" się rozpocznie, gdy działania wojenne będą na ukończeniu. W razie ogłoszenia mobilizacji nie możemy nawoływać do niestawienia się i wciąganie ich w swoje szeregi, lecz swoim ludziom można radzić, by jak tylko mogą przechowywali się własnymi możliwościami i do wojska nie stawiali się.
   Obecnie jest największe natężenie obław i dlatego należy zachować się jak najspokojniej, by nie dawać im powodów do represji i nie dawać im śladu, gdyż to bardzo im na rękę. Spokojniej będziemy się w tym czasie zachowywać, szybciej ściągną [z terenu] wojsko. Waldek obraca się w terenie tego porucznika z brodą, co to był w marcu ub. r. na koncentracji, tylko wtedy bez brody [chodzi o ppor. "Brzaska" i podległy mu teren pow. sokołowskiego]. Na niego też i kontakt [mają?] i prawdopodobnie "jajko" tam spędzą, pozatem był też Waldek i w tym terenie, gdzie była koncentracja, a ty potem wziąłeś maszynę do pisania i materiały[...].

   brak końcowej części dokumentu
   Odpis w zbiorach AD UOP w Biał

Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski