Wincenty Marczuk (1916-2001) - duchowny, żołnierz i poeta

MJR KSIĄDZ WINCENTY MARCZUK PS.”HOMO”
ZGRUPOWANIE „ŻYRAFA”,
ZGRUPOWANIE „ŻAGLOWIEC”,
ŻOLIBORZ – II OBWÓD AK.


   Mjr ksiądz „Homo” Wincenty Marczuk był w czasie wojny młodziutkim wikarym parafii pod wezwaniem Marii Magdaleny na Wawrzyszewie. W czasie Powstania Warszawskiego ksiądz Marczuk został kapelanem zgrupowania „Żyrafa” (wg Stanisława Podlewskiego) i podobno zgrupowania „Żaglowiec” (wg Teresy Lewtak-Stattler).
   Odwaga księdza „Homo” jest opisywana m.in. w książce Stanisława Podlewskiego p.t. „Rapsodia Żoliborska”.
Jak podaje Stanisław Podlewski w swej „Rapsodii” całe gromady żołnierzy idących na koncentrację w dniu 01 sierpnia 1944 r. wstępowały do kościółka pod wezwaniem Matki Boskiej Królowej Polski, na wzgórzu na Marymoncie, aby się wyspowiadać, przyjąć Komunię Świętą i pożegnać się z uwielbianym proboszczem – szefem duszpasterstwa II Obwodu AK - księdzem Zygmuntem Truszyńskim ps.”Alkazar”.
   Ksiądz Truszyński po otrzymaniu wiadomości o planowanej godzinie wybuchu Powstania Warszawskiego natychmiast odprawił w swym kościółku Mszę Świętą w intencji zwycięstwa nad wrogiem i odzyskania niepodległości.
   Na wiadomość o Mszy na intencję zwycięstwa ludzie zapełnili cały kościół, wszyscy padli na kolana. Ludzi ogarnął szloch. Ksiądz Truszyński nie mógł jednak w tym dniu spowiadać naszych żołnierzy, mimo ustawiającej się przed nim kolejki, gdyż musiał zarządzić natychmiastową odprawę księży kapelanów powstańczych.
   Odprawę księży kapelanów ksiądz „Alkazar” zwołał w Kościele Garnizonowym na Długiej o godz.11. Podobno dotarło tam tylko 14 księży. Wśród nich także ksiądz Wincenty Marczuk ps.Homo. Po wspólnej modlitwie ksiądz Truszyński rozdał księżom formularze, udzielił wskazówek, podał swoje przypuszczalne miejsce pobytu.
   W „Rapsodii Żoliborskiej” znajdujemy również informację, że w pierwszych dniach Powstania Ksiądz Marczuk „Homo” wraz z ppłk „Żywicielem” i jego oddziałami, kpt „Szkodnikiem” (Kazimierz Nowacki),z jego zastępcą „Wacławem” i por.”Tatarem” (Ryszard Wołczyński) i z ich 120 ludźmi powracał z Sierakowa na Żoliborz po rozkazie powrotu przekazanym „Żywicielowi” przez płk dypl. „Montera” (Antoni Chruściel). Rozkaz przyniosła łączniczka sztabowa „Żywiciela” - „Irena” (Ludmiła Janotówna).
   W czasie walk na terenie „Zdobyczy Robotniczej” ksiądz Wincenty Marczuk wraz z księżmi Stefanem Sydry i Leonem Szelągiem chodził wśród powstańców, podtrzymywał ich na duchu, pocieszał. Ksiądz „Homo” wówczas, wraz z innymi księżmi, ewakuował rannych, grzebał poległych i odprawiał im pogrzeby. To była stała posługa księdza Marczuka przez cały okres Powstania Warszawskiego.
   Dramatyczny był dzień 29 września 1944 r. kiedy stało się jasnym, że po Czerniakowie i Mokotowie przyszła kolej na eksterminację Żoliborza. Około godz.6-tej rozpoczął się huraganowy ogień kilkuset dział. Szalały pożary, kłębiły się dymy. Bestialstwa popełniały oddziały ukraińskie. Przerażona ludność chowała się do piwnic. Ksiądz Marczuk przeniósł Sanctissimum do piwnicy. Odprawił Mszę Świętą. Łzy płynęły mu po twarzy. Ludzie błagali Boga o ratunek od zagłady. Ksiądz „Homo” myślał, że to już jego ostatnia Msza Święta w życiu. Mówił potem, że była to dla niego najbardziej uroczysta Ofiara...
Waliły się sąsiednie mury, mężczyźni biegli na ratunek rannym. W „Rapsodii Żoliborskiej” Stanisław Podlewski opisuje to tak (cytat): „Natarcie nieprzyjaciela postępuje z ogromną siłą niemal na wszystkich odcinkach : od Instytutu Chemicznego Niemcy atakują klasztor Sióstr Zmartwychwstanek, którego bronią oddziały zgrupowania „Żyrafa”, a od piasków bielańskich nacierają na fabrykę Opel, której broni por. „Żniwiarz” ze swą kompanią. Od ulicy Mickiewicza i Szkoły Gazowej idzie natarcie na stanowiska zgrupowania „Żubr”” ( koniec cytatu).
   Po kapitulacji Powstania Warszawskiego ksiądz Wincenty Marczuk „Homo” znalazł się w Pruszkowie w obozie przejściowym, w hali fabrycznej. Odprawił tam ostatnią Mszę Świętą na ojczystej ziemi.
Potem ksiądz Marczuk był razem z powstańcami w obozie jenieckim. Po wojnie został m.in. proboszczem w parafii Św.Trójcy w Ciechanowcu gdzie w każdą rocznicę upadku Powstania 30 września odprawiał Mszę Świętą za powstańców (wg książki „Warszawskie dzieci pójdziemy w bój. Od „Parasola” do „Żubra”” autorstwa Teresy Lewtak-Stattler z d.Szuch ps. „Miła”, „Mirka”, „Znicz”).
   Ksiądz Wincenty Marczuk do ostatnich swych dni otaczał opieką powstańców i środowiska powstańcze, a także ich rodziny, dzieci i wnuki. Połączył mnie i męża szczęśliwym węzłem małżeńskim w kościele Św. Trójcy w Ciechanowcu – w swej parafii, gdzie również urządził nam przyjęcie weselne i noc poślubną.
   Na naszym przyjęciu weselnym u księdza Wincentego Marczuka, czyli u naszego Wujka Wicusia, w dniu 20 czerwca 1976 roku spotkało się wielu czcigodnych kombatantów z mojej i męża rodziny oraz ze środowiska przyjaciół obydwu rodzin.
   Było na nim, oprócz księdza Marczuka, aż 4 powstańców warszawskich : moja Mama Teresa Lewtak-Stattler z d. Szuch z bat. „Parasol” i z bat. „Żubr” - 15-letnia łączniczka Powstania, uczestniczka, jako 14-letnia dziewczynka zamachu na kata Warszawy Brauna, w którym zginął również hitlerowski architekt Pabst, planujący eksterminację Warszawy do 100.000 mieszkańców (zamach organizowany przez AGAT-PEGAZ-Parasol), moja Babcia Irena Szuch z d.Tkaczyńska z OW „Wilki”, ratująca Żydów, w Powstaniu wspomagająca szpitale i straż, moja ciotka Irena Gumińska - z Delegatury Rządu na Kraj, ukrywająca cichociemnych, ratująca w ramach akcji „Żegota” palestrę z getta, sędzia, która odmówiła po wojnie wydania wyroku na Akowca, również uczestniczka Powstania Warszawskiego, Jerzy Siwiec – przyjaciel rodziny , powstaniec z kompanii „Anna” na Starówce. Było też troje żołnierzy partyzantów z Armii Krajowej – mój teść Tadeusz Baczyński – partyzant od słynnego zamordowanego przez UB „Zapory” Hieronima Dekutowskiego, moja teściowa – Wisława Baczyńska z d. Żarska – łączniczka lubelskiego AK, przyjaciel rodziny – Halina Siwcowa – łączniczka AK z Gór Świętokrzyskich.
   Oprócz tego grona patriotów było z nami na naszym weselu na plebanii w Ciechanowcu u księdza Wincentego Marczuka dwóch wybitnych legionistów – mój dziadek Aleksander Szuch – ułan, kawaler Srebrnego Krzyża Virtuti Militari za r.1920, w II wojnie światowej ratujący Żydów, z OW „Wilki” (gdzie szefem wywiadu był nasz olimpijczyk Janusz Kusociński, zamordowany w Palmirach), więzień Pawiaka, „tramwaju” na Szucha, doświadczalny więzień niemieckich obozów zagłady KL„Auschwitz” i KL„Natzweiler”, po wojnie – współpracownik WiN, więzień stalinowski, którego syn z bat.”Parasol” był 16-letnim szefem ochrony gen. Niedźwiadka Okulickiego i mjr Stanisław Baczyński, współpracownik gen.Smorawińskiego (zamordowanego z list katyńskich), syn słynnego działacza niepodległościowego i jednego z dowódców obrony Lwowa ppłk Karola Baczyńskiego, zamordowanego wraz z 2-gim synem przez NKWD - listy katyńskie (bliscy mojego męża mają aż 5 ofiar katyńskich w swej rodzinie). Mjr Stanisław Baczyński ma cały swój odrębny folder w CAW. Rodzina Baczyńskich w linii pradziadów była spokrewniona z Krzysztofem Kamilem Baczyńskim, wiele w niej osób pisało, było znanymi legionistami i muzykami.
   Na naszym weselu były także dzieci Edmunda Korczaka (Tkaczyńskiego) żołnierza z lwowskiego AK i OW „Wilki” - komendanta na Kielecczyznę i Lubelszczyznę, więźnia stalinowskiego, który umarł w niejasnych okolicznościach w czasach stalinowskich.
   Ksiądz Wincenty Marczuk z wykształcenia były polonistą, pisał mądre i przejmujące wiersze. Interesował się malarstwem, historią, był wielkim patriotą. Przyjęcie weselne na jego plebanii, jego gościnność i serce pozostały dla nas nie zapomnianym wspomnieniem.
   Ksiądz Wicuś był w naszym odczuciu osobą bardzo łagodną i ciepłą, bardzo pobożną i mądrą. Pytaliśmy go nieraz : „Dlaczego, Wujku, zostałeś duchownym, kiedy podjąłeś tę decyzję ?” A Wujek odpowiadał nietypowo i tak jak naprawdę rzadko od kogokolwiek można usłyszeć : „Bo ludzie byli dla mnie bardzo dobrzy w życiu, bo wielokrotnie bardzo mi pomogli i pomagali. Chciałem im i Panu Bogu się za to odwdzięczyć...”
   Ksiądz Wicuś potrafił nawet pocieszyć po niefortunnej spowiedzi przedmałżeńskiej u innego księdza. „Ksiądz to też człowiek” - mówił widząc zasmucone miny - „też się może źle poczuć lub wstać „lewą nogą”, nie przejmujcie się”.
   Ksiądz Wincenty Marczuk chrzcił nam w rodzinie dzieci – nasze, mojego brata, dał nam ślub i żegnał w ostatniej drodze : moją Babcię Irenę Szuch, mojego Dziadka – bohatera pułku – Aleksandra Szucha, mojego ojca Henryka Lewtaka-Jazłowieckiego – partyzanta ZWZ AK, więźnia Zamku Lubelskiego i niemieckich obozów zagłady KL Auschwitz i KL Mauthausen, szykanowanego przez władze polskie emigranta, który zmarł w nie wyjaśnionych okolicznościach w Brukseli, mojego przedwcześnie zmarłego brata historyka-archiwistę Marka Lewtaka.
   Ksiądz Wicuś umiał być też osobą bardzo wesołą. Zdarzyła się nam na przykład bardzo zabawna historia podczas chrztu naszej pierwszej córeczki. W tym dniu chrzest miało przyjąć w kościele w Ciechanowcu kilkoro dzieci, my jedyni - z Warszawy. Kościół był zapełniony po brzegi, ale przed ołtarzem pozostawiono ok. 10-metrową przestrzeń pustą, dla lepszej celebracji uroczystości.
Kiedy Msza Święta się rozpoczęła, zorientowaliśmy się, że nasz Dziadzio ułan, kontuzjowany przez wojnę, źle słyszący, zagubił się gdzieś pod kościołem. Ku ogromnemu zdziwieniu obecnych, a szczególnie księdza Wicusia właśnie rozpoczynającego koncelebrację Mszy Świętej i nas samych, nasz Dziadzio, z rozwianym włosem, znalazł się nagle w centrum ołtarza, za plecami księdza Wicusia, gdyż pomylił kierunki i wbiegł na uroczystość prosto z zakrystii, sam mocno zadziwiony swoją sytuacją.
   Na szczęście Dziadzio ułan szybko się „odnalazł” w nowej scenerii i aby nie robić więcej zamieszania usiadł w stalli bocznej po prawej stronie ołtarza. Wydawałoby się, że całe zamieszanie zostało już opanowane, gdyby nie to, że mamie mojego męża Wisławie Baczyńskiej, stojącej po lewej stronie w kościele, zrobiło się żal mojego zagubionego Dziadzia i na pocieszenie chciała dojść do niego do jego stalli by usiąść obok niego, aby się Dziadzio nie czuł tak samotny.
   I oto w jednym z najbardziej uroczystych momentów Mszy Świętej mama mojego męża ruszyła z lewej strony kościoła, po przekątnej, przez jego pustą przestrzeń przed ołtarzem na jego prawą stronę do stalli przy ołtarzu, z czarną automatyczną parasolką w ręku. Na samym środku kościoła, przed ołtarzem, na wprost Krzyża z Jezusem Chrystusem, tuż przed koncelebrującym Mszę księdzem - mama nabożnie uklękła.
   I co się stało ? Usłyszeliśmy coś jakby strzał i ogromny czarny parasol mamy Wisi wyskoczył w górę odcinając widok księdza od jego parafian. Sytuacja zrobiła się wielce komiczna. Mama na klęczkach zaczęła walczyć z nieposłusznym parasolem, ale co udało jej się go trochę złożyć, to ten nieposłusznie wystrzeliwał z powrotem w górę, jak w filmie z gagami z Charlie Chaplinem. Twarz księdza Wicusia zachowywała oczywiście wielki profesjonalizm, ale skupienie z jakim usiłował on zachować powagę wbijając wzrok, za wszelką cenę, w liturgiczne księgi, aby się nie roześmiać, godne było uwiecznienia.
   I my z trudem zachowaliśmy powagę, śmieliśmy się nie tylko oczami. Wreszcie mama wygrała potyczkę z parasolem, odsłoniła nam ołtarz i księdza i szczęśliwie usiadła przy moim Dziadziu w prawych stallach ołtarza. Uroczystości pięknie celebrowane przez księdza Wincentego Marczuka szczęśliwie, już bez przygód, dobiegły do końca.
   Wyśmieliśmy się za wszystkie czasy natomiast po zakończeniu Mszy. Ksiądz Wincenty Marczuk był osobą pogodną, wyrozumiałą, łagodną, pożyczył nam nawet kiedyś dużą sumę pieniędzy gdy byliśmy w potrzebie, znajdował nam specjalistów do naszych remontów.
   Był osobą ze wszech miar zasługującą na szacunek. Z tego co pamiętam miał jeszcze dwóch braci księży. Z czterech braci – żaden już nie żyje. Jego ukochanym terenem było jego rodzinne Podlasie.
   Pogrzeb księdza Wicusia w jego stronach rodzinnych był wielce wzruszający. Na stypie siedzieliśmy vis a vis namalowanego przez kogoś jego portretu. Wydawało się, że się do nas uśmiechnął, że jesteśmy przy nim znowu. Był bardzo rodzinny i cała jego rodzina była wielce pobożna i patriotyczna.
   Powstanie Warszawskie to była wielkość i braterstwo, które na zawsze złączyły całe rodziny powstańcze – powstańców, dzieci i wnuki powstańców.
   Z opowieści księdza Wicusia pamiętam jeszcze, że ciężkim dla niego przeżyciem było spowiadanie żołnierzy, którzy mieli być rozstrzelani za dezercję.
Całe to pokolenie Kolumbów jak i pokolenie rodziców Kolumbów to były dwa niepowtarzalne chyba - pokolenia najwyższej próby.
   Wszyscy ci najwaleczniejsi żołnierze nie żałują, że było Powstanie, nie kwestionują decyzji o jego wybuchu, dla nich największą tragedią była – nie śmierć – lecz kapitulacja.
   Mówienie, że Powstanie Warszawskie zniszczyło Warszawę, jej młodzież i ludność jest nadużyciem.
   Warszawa nie byłaby zniszczona gdyby Stalin i inni alianci udzielili nam pomocy. To co robili Rosjanie wkraczając na terytorium Polski w 1939 r. z ludnością polską i naszymi żołnierzami, i to co zrobili z żołnierzami AK i polskimi patriotami, którzy znaleźli się w ich zasięgu, a także to co robili Niemcy z Polakami w okresie II wojny światowej, to jak bestialsko nas mordowały oddziały ukraińskie w służbie Hitlera - dokonałoby się i bez Powstania.
   Tak jak Niemcy unicestwili ludzi z getta – bezwolnie idących na rzeź, aż wreszcie getto chwyciło za broń aby umrzeć z bronią w ręku, to to samo nasi najeźdźcy zrobiliby z Polakami z Warszawy i z całego naszego terytorium. Byłoby gorzej, wyłuskiwaliby nas po jednemu, bez walki, zupełnie bezbronnych, tak jak to się stało na terytorium przez nich zajętym i jak to było w czasie wojny i po wojnie ze strony Rosjan. Mordowano by nas i wywożono jeszcze na większą skalę.
   Powstanie było dla nas jedyną szansą wyjścia z impasu historii, ale zawiedli nas wszyscy alianci, podparła nas tylko indywidualna, własna szaleńcza odwaga pilotów z różnych państw.
   Nie mieliśmy jako naród innego wyjścia – albo dać się bezwolnie wyżynać albo stanąć do walki z bronią w ręku, z nadzieją, że alianci mają sumienie, poczucie wdzięczności i zobowiązania z powodu choćby naszej oddanej walki na wszystkich frontach wojny.
   Niestety – nie po raz pierwszy w naszej historii – zostaliśmy zdradzeni.
   Wielu powstańców uważa, że nigdy w życiu nie mieli okazji być taki szlachetnymi, tak humanitarnymi i takiego formatu ludźmi jakimi się okazali w Powstaniu Warszawskim i w walce o niepodległość Ojczyzny.
   Ksiądz Wincenty Marczuk ps.”Homo” należał do tego nie zapomnianego, wspaniałego pokolenia Kolumbów, które stworzyli ich rodzice i niepodległa II RP.



Bogna Lewtak-Baczyńska


(w oparciu o wspomnienia Teresy Lewtak-Stattler z d. Szuch, ps. „Mirka, „Znicz”, „Miła” z książki „Warszawskie dzieci pójdziemy w bój. Od „Parasola” do „Żubra””, o wspomnienia własne i Janusza Baczyńskiego oraz o informacje zawarte w książce Stanisława Podlewskiego „Rapsodia Żoliborska”)

Warszawa 06.08.2013 r.

----------------------------------------
Album zdjęć w galerii- kliknij!

Napisane przez cc_admin dnia sierpień 21 2013 09:36:05 · 0 komentarzy · 4804 czytań · Drukuj

Komentarze

Brak dodanych komentarzy.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Polecamy strony:

Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie

PORTAL POŚWIĘCONY POLSKIM BOHATEROM, POLSKIEJ HISTORII ORAZ POLSKOŚCI

FUNDACJA PAMIĘTAMY - O DOBRĄ PAMIĘĆ
ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH

Reklamy:

Niezapominajka - Gospodarstwo agroturystyczne - Kozarze 3A

Sprzedam działkę 4000m2 - 602 117 367

Stal-Trans usługi dźwigowe i transportowe

Ostatnio w galerii:

153
152
151
150
149

Losowo z galerii:

Losowy artykuł:

Caritas im. Św. Rocha w Ciechanowcu
   Caritas Diecezji Drohiczyńskiej Oddział przy Parafii Trójcy Przenajświętszej im. Św. Rocha w Ciechanowcu został powołany dekretem Dyrektora Caritas Diecezji Drohiczyńskiej ks. Walentego Wojtkowskiego 17. lutego 1999 r. na prośbę ks. kan. mgra Bogusława Kiszko za zgodą ks. bpa Antoniego Dydycza Ordynariusza Diecezji Drohiczyńskiej.
Kategoria: Wiara i nie tylko



IX Zjazd Absolwentów 2014

Nasze strony:

Motor Skansen Ciechanowiec

Niezapominajka-Gospodarstwo Agroturystyczne

FHU Daniel Wyszyński - Ciechanowiec

Kwatera nad Bugiem

CHARON Całodobowy Zakład Pogrzebowy

Ex Dystans 532 545 407

... i czasopisma:

blogmedia24.pl

niepoprawni.pl

blogpress.pl

naszeblogi.pl

Republika Blogerów

Portal Informacyjny KMN | Niezależne informacje z Polski i Świata

Nasz Dziennik

Gazeta Polska

Niezależna.pl - strefa wolnego słowa

Niezależna Gazeta Polska - Nowe Państwo

stefczyk.info

Codziennie ważne informacje ze świata polityki

Tygodnik Do Rzeczy

Telewizja Republika

Polska Niepodległa

Stanisław Michalkiewicz

Ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski

Fronda.pl - portal poświęcony

Łysiakmania

www.piotrskarga.pl

Hej-kto-Polak! Bibuła Multimedialna

Bibuła - pismo niezależne

Najwyższy Czas!

Linki z Ciechanowca:

Miejski Portal Internetowy

Parafia p.w. Trójcy Przenajświętszej

Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka

ZSOiZ

Internat ZSOiZ

Gimnazjum im. Papieża Jana Pawła II

Szkoła Podstawowa im. Mikołaja Kopernika

ciechanowiec.media.pl

Młyn Ciechanowiec - tradycyjna polska mąka

Koło Wędkarskie nr 87 JAZGARZ w Ciechanowcu

Regionalne:

Katolickie Radio Podlasie

Wrota Podlasia

Gazeta Współczesna

Kurier Poranny

Kontakty - Tygodnik Regionalny

Głos Siemiatycz

Nr 1 w powiecie wysokomazowieckim

Powiatowy Urząd Pracy w Wysokiem Mazowieckiem

Mendom STOP!

MENDOM STOP!

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej

Radio Wnet

Żołnierze Wyklęci - zapomniani bohaterowie

Musimy się na nowo policzyć - Anna Walentynowicz

Instytut Pamięci Narodowej

Muzeum Powstania Warszawskiego





Poland - Polska

Honor y Oyczyzna

Narodowe Siły Zbrojne

Przegląd Narodowy e-kolekcja

Niezłomni - niepoprawna politycznie historia Polski

kresy24.pl

Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa

Stowarzyszenie Wspólnota Polska

O obrazach i słowach. Kontekst decyduje o znaczeniu fotografii.

Znajomi:



Dietetyk Online

Domenomania.pl - profesjonalne usługi internetowe

Podziwiani:



Burzowe info:

aktualne ostrzeżenia o zagrożeniach dla Polski

Mapa burzowa Polski

Włącz radio retro:

Przydatne:

Otwarte zasoby edukacyjne AGH w Krakowie

Legalnie. Libre Office.


Ciechanowiec OnLine 2006 - 2017
...
Prawa autorskie należą do autorów i/lub redakcji portalu ciechanowiec.info.
Przedruk, reprodukcja, powielanie na potrzeby komercyjne
bez zgody właściciela praw autorskich są zabronione.
...
Redakcja ciechanowiec.info nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam, wpisów użytkowników w shoutbox, komentarzy na forum, pod newsami, artykułami, zdjęciami, wpisami na facebook i innych portalach społecznościowych.
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Wygenerowano w sekund: 0.08 | 13,720,563 Unikalnych wizyt | jQ Blog