Kres żołnierskiej drogi sanitariuszki „Inki"

   Ranny ppor. „Żelazny", pozostawiony na konspiracyjnej „melinie" w majątku w Czerninie, poległ 26 VI 1946 r. w walce z bronią w ręku, osaczony przez komunistyczną grupę operacyjną. Sierż. „Leszek", okresowo dowodzący szwadronem, który „odskoczył" w Bory Tucholskie, nie wiedząc o tym tragicznym zdarzeniu, wysłał „Inkę" w dniu 13 VII 1946 r. do Gdańska, z zadaniem nawiązania kontaktu z rannym dowódcą i ewentualnego przyprowadzenia go do oddziału, a także zakupu niezbędnych partyzantom lekarstw i środków medycznych. Sierż. „Leszek" tak zapamiętał odejście „Inki" z oddziału: „W pożyczonej od gospodyni sukience wyglądała bardziej dziewczęco niż zazwyczaj. Na co dzień chodziła, jak wszystkie „siostry", w spodniach i długich butach, nigdy w spódnicy jak twierdzą w zeznaniach procesowych świadkowie-milicjanci"'.

Ppor. Zdzisław Badocha "Żelazny". Zdjęcie pośmiertne,
wykonane przez funkcjonariuszy UB.

   Niestety, wspomniany podoficer nie tylko, że nie wiedział, że zadanie jakim obarcza dziewczynę jest już nieaktualne, ale nie miał też świadomości, że w szeregi partyzanckie zakradła się w tym czasie zdrada i jedna z łączniczek cieszących się zaufaniem dowództwa - Regina Żylińska-Mordas pseud. „Regina", podjęła współpracę z UB i „zasypała" szereg punktów kontaktowych 5 Brygady Wileńskiej. Gdy „Inka" nocą 19/20 VII 1946 r. zjawiła się w mieszkaniu sióstr Mikołajewskich przy ul. Wróblewskiego we Wrzeszczu, stanowiącym jeden z takich punktów, prawdopodobnie była już śledzona przez UB. Następnego dnia rankiem do mieszkania wpadli funkcjonariusze UB i aresztowali osoby przebywające w nim.
   Danuta Siedzikówna „Inka" przeszła przez ciężkie śledztwo prowadzone w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa w Gdańsku. Krzysztof Wójcik w artykule poświęconym „Ince" pisze: „Dokładnie nie wiadomo, jak dziewczyna była traktowana podczas śledztwa. Do dziś zachowały się tylko relacje pośrednie. Strażniczka o imieniu Sabina mówiła, że „Inka" była bita i poniżana podczas śledztwa [...]. Potem miał się odbyć pokazowy proces. Jeszcze przed wydaniem wyroku wiedzieliśmy, że będzie rozstrzelana - mówi były pracownik więzienia przy Kurkowej. - Władza ludowa nie miała pobłażania dla bandytów od „Łupaszki".
   Ujęta wraz z Siedzikówną mieszkanka domu przy ul. Wróblewskiego we Wrzeszczu - Helena Mikołajewska, widziała ją w tydzień po aresztowaniu. „Inka" wyglądając przez zakratowane okno położyła palec na ustach - dawała w ten sposób znak, że nic nie powiedziała. Tak też było w istocie. Można się jedynie domyślać, przez jakie piekło przeszła ta niepełnoletnia jeszcze dziewczyna. Nikogo nie wydała, nie wskazała żadnych osób i adresów nieznanych UB. Przesłuchiwali ją m.in. Bronisław Żukowicz (Łukowicz?), Andrzej Stawicki i Stanisław Wiśniewski. Śledczy nie zdołali zmusić ją nawet do dokładnego wskazania, w jakim miejscu miała umówione spotkanie ze swym szwadronem. Ponieważ UB wiedziało, że kontakt nastąpi na jednej ze stacyjek kolejowych w Borach Tucholskich - obstawiło na ślepo szereg spośród nich. Nawiasem mówiąc, spotkanie z partyzantami żołnierzy KBW obstawiających właściwą stację - Lipowa - zakończyło się dla „czerwonych" fatalnie, grupa operacyjna została po prostu rozbita.
   31 VII 1946 r., w dniu najdłuższego przesłuchania „Inki", prokurator podpisał skierowanie jej sprawy do Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku, gdzie została rozpatrzona w trybie doraźnym. Akt oskarżenia podpisał oficer śledczy UB z Gdańska, wspomniany już Andrzej Stawicki. Rozprawa odbyła się 3 VIII 1946 r. w gdańskim więzieniu przy ul. Nowe Ogrody. Najważniejszymi zarzutami postawionymi „Ince" były: udział w akcji w Starej Kiszewie oraz walkach koło Podjazdów i w Tulicach. W tym ostatnim przypadku zarzucano jej wydanie rozkazu rozstrzelania dwóch wziętych do niewoli funkcjonariuszy UB. Jest to kompletny absurd, gdyż sanitariuszka po prostu nie mogła wydać takiego polecenia żołnierzom; nawiasem mówiąc zajęta była udzielaniem w tym czasie pomocy rannym. Niestety, obciążyli ją fałszywymi zeznaniami milicjanci i ubecy, ludzie, którym partyzanci darowali życie. Niezgodne z prawdą zeznania złożyli: pracownik UB ze Sztumu Eugeniusz Adamski i milicjant Franciszek Babicki. Z kolei Longin Ratajczyk, milicjant uczestniczący w potyczce koło wsi Podjazdy, twierdził, że „Inka" strzelała do niego z pistoletu, co również było kłamstwem. Można jedynie domyślać się, że milicjanci kłamali na polecenie UB (choć niektórzy z nich przemycili w swych wypowiedziach informację o udzielonej im przez dziewczynę pomocy medycznej). Tylko funkcjonariusz MO Mieczysław Mazur, ranny pod Tulicami, zachował się na rozprawie przyzwoicie, zeznając iż sanitariuszka „Inka" dała mu opatrunek i nie potwierdzając „rewelacji" swych kolegów. Sąd skazał jednak dziewczynę na karę śmierci. Sędziowie wydający ów wyrok, mieli pełną świadomość, że orzekają taką karę wobec osoby niepełnoletniej, bowiem okoliczność iż „Inka" nie miała jeszcze skończonych 18 lat, odnotowana została w uzasadnieniu wyroku. Przypomnijmy nazwiska „morderców w togach": rozprawie przewodniczył major Adam Gajewski, przedwojenny prawnik - absolwent KUL, będący przykładem, jak nisko może stoczyć się oportunista, osiągając poziom narodowej zdrady. Za stołem sędziowskim towarzyszyli mu kpr. Wacław Machola i kpt. Kazimierz Nizio - Narski. Drugi spośród wymienionych jest kolejnym przykładem dyspozycyjnego oportunisty, gotowemu dla doraźnych korzyści służyć każdemu panu - w kilka lat później sam stanął przed sądem, gdyż wydało się, że był kolaborantem niemieckim - funkcjonariuszem Kriminalpolizei. Prokurator Wacław Krzyżanowski żądając bezprawnie najwyższego wymiaru kary dla Danuty Siedzikówny, musiał mieć świadomość, iż doprowadzi do śmierci osoby niepełnoletniej.
   Danuta Siedzikówna nie podpisała prośby o łaskę do Bolesława Bieruta. Uczynił to z urzędu jej obrońca wojskowy podkreślając, iż „Inka" jest sierotą, matka zginęła z rąk Niemców, zaś ojciec zaginął wywieziony na wschód. Skład sędziowski zaopiniował prośbę negatywnie. Nie miała ona i tak żadnego znaczenia, nikt nie zmierzał traktować jej poważnie - wyrok bowiem wykonano, nim do Gdańska dotarła odmowna odpowiedź Bieruta. Okoliczność, że w dniu wydania wyroku śmierci, jak i w dniu jego wykonania „Inka" nie miała skończonych 18 lat w ogóle nie została wzięta pod uwagę. To szczególne okrucieństwo i bezwzględność komunistycznego „wymiaru sprawiedliwości", nie liczącego się nawet z formalnymi wymogami prawa, mogło wynikać z dwóch powodów. Z jednej strony chodziło o zastraszenie ludzi zaangażowanych w pomoc dla niepodległościowego podziemia, z drugiej zaś strony mogło zdarzyć się podczas śledztwa, iż Siedzikówna zorientowała się, kto w szeregach żołnierzy „Łupaszki" jest zdrajcą. Może i jej także czyniono propozycje współpracy, podając za przykład wspomnianą zdrajczynię - „Reginę", lub nawet konfrontując z nią? W takim razie prokurator żądając kary śmierci, a skład sędziowski wymierzając ją, wypełniali jedynie polecenia prowadzących „pracę operacyjną" funkcjonariuszy UB. Nic w tym dziwnego, gdyż praktyki takie miały miejsce do końca funkcjonowania rządów komunistycznych w Polsce. Co więcej, nawet niektórzy współcześni sędziowie, wywodzący się z dawnych, komunistycznych jeszcze nominacji, lub będący dziećmi beneficjentów epoki rządów PPR-PZPR, konsekwentnie bronią i ochraniają swych „zawodowych kolegów" - prawników będących dyspozycyjnymi „zbrodniarzami w togach".

Ppor. Feliks Selmanowicz "Zagończyk" (fotografie więzienne).

   Danuta Siedzikówna - sanitariuszka „Inka" została rozstrzelana rankiem 28 VII 1946 r., o godz. 6.15, wraz ze skazanym na śmierć dowódcą pododdziału 5 Brygady Wileńskiej - por. Feliksem Selmanowiczem „Zagończykiem". Ostatnie chwile jej życia znamy z relacji księdza Mariana Prusaka, który spowiadał oboje skazańców i był przy nich do końca. Wynika z niej jednoznacznie, iż dwójka skazańców do końca zachowała postawę godną żołnierzy Armii Krajowej. Relację księdza przytacza wspomniany już Krzysztof Wójcik:
   "Byłem kapelanem pomocniczym w kościele garnizonowym. [...] Na plebanię przyjechali wojskowi w mundurach. Powiedzieli, że będzie egzekucja i potrzebny jest ksiądz. Akurat tego dnia nie było księdza kapelana Władysława Żebrowskiego i dlatego zwrócili się do mnie. Jako młody kapelan byłem poddenerwowany. Cóż miałem robić? Wojskowi powiedzieli, że przyjadą po mnie nocą. Byli około pierwszej, może drugiej. Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy do więzienia. Przez całą drogę było milczenie. Później wprowadzili mnie do jakiegoś pomieszczenia i kazali czekać. [...] Najpierw poszedłem do tego pana [chodzi o "Zagończyka" - dop. red.]. [...] Wyspowiadałem go i zaprowadzili mnie do "Inki". [...] Była bardzo spokojna. Wyspowiadała się i prosiła, by pójść do mieszkania we Wrzeszczu i powiedzieć, że ją rozstrzelano. Do siostry, która była w domu dziecka w Sopocie, wysłała już pocztówkę z informacją, że dostała wyrok śmierci. [...] Potem nic nie mówiła. Ja też o nic nie pytałem, bo nie wiedziałem, jak się zachować w takiej sytuacji. Być może, gdybym był lepiej przygotowany... Dla mnie było to wielkie przeżycie. Później było około godziny oczekiwania. W końcu zaprowadzono mnie do sali egzekucyjnej. [...] Tam była cała gromada UB, jacyś żołnierze, lekarz, prokurator. Chyba z trzydzieści osób. Było ciemno. Oszołomiła mnie ta sytuacja. W końcu wprowadzili skazańców. Prawdopodobnie mieli skute albo związane ręce. Ubecy zachowywali się grubiańsko. Nie chciałbym przytaczać tu wyzwisk, które sypały się na dziewczynę i tego pana [chodzi o por. "Zagończyka"]. Ustawiono ich pod słupkami przy ścianie. Przed rozstrzelaniem dałem im krzyż do pocałowania. Prokurator siedział za małym stolikiem okrytym czerwonym suknem. Odczytał wyrok i powiedział, że nie było uzasadnienia [sic - raczej ułaskawienia]. Potem padła komenda „po zdrajcach narodu polskiego ognia". W tym momencie oni krzyknęli „Niech żyje Polska", tak jakby się umówili. Padła salwa i oboje osunęli się na ziemię. Żołnierze strzelali z trzech, może czterech metrów. Nie mogłem na to patrzeć, ale pamiętam, że oni jeszcze żyli. Podszedł oficer i dobijał strzałami w głowę. Potem podpisywałem protokół z egzekucji i odwieziono mnie na plebanię. Ci sami żołnierze znowu nic nie mówili".

   Protokół wykonania wyroku śmierci na Danucie Siedzikównie "Ince"

   Dodajmy, że plutonem egzekucyjnym dowodził ppor. Franciszek Sawicki. Z obecnych ustaleń wynika, że por. „Zagończyk" miał od razu zginąć od kul plutonu egzekucyjnego, natomiast „Inka" jeszcze żyła. I to ją dobijał strzałami w głowę ppor. Sawicki, tak jak zostało to opisane w relacji księdza Prusaka. Ksiądz spełnił ostatnie życzenie „Inki" i przekazał wiadomość pod wskazany adres.

Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski

Napisane przez cc_admin dnia wrzesień 07 2006 17:03:05 · 1 komentarz · 18300 czytań · Drukuj

Komentarze

#1 | Lubicz dnia styczeń 23 2007 08:02:21
Wstrząsający opis.Dobrze,ze na Waszej stronie jest miejsce na takie relacje, na przypomnienie historii. Tylko czy ktos to czyta? Sądząc po ilosci wpisów - niewiele osób. Ale to nie szkodzi. trzeba pisac. Trzeba utrwalać wiedzę i pamięć o "tamtych ludziach".

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [3 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Brak oceny]
Dobre Dobre 0% [Brak oceny]
Średnie Średnie 0% [Brak oceny]
Słabe Słabe 0% [Brak oceny]

Polecamy strony:

Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie

PORTAL POŚWIĘCONY POLSKIM BOHATEROM, POLSKIEJ HISTORII ORAZ POLSKOŚCI

FUNDACJA PAMIĘTAMY - O DOBRĄ PAMIĘĆ
ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH

Reklamy:

Niezapominajka - Gospodarstwo agroturystyczne - Kozarze 3A

Sprzedam działkę 4000m2 - 602 117 367

Stal-Trans usługi dźwigowe i transportowe

Ostatnio w galerii:

115
114
113
112
111

Losowo z galerii:

Losowy artykuł:

5 partyzancka Brygada Wileńska na powstańczych szlakach Podlasia
   Wędrując po Białostocczyźnie, napotykamy - także i w obrębie Puszczy Białowieskiej - partyzanckie mogiły, na których umieszczone napisy mówią, iż spoczywają w nich żołnierze z 5 Brygady Wileńskiej AK. Jak doszło do tego, że walczący na dalekich Kresach Wschodnich akowcy znaleźli właśnie tutaj kres swojej żołnierskiej wędrówki?
Kategoria: Danuta Siedzikówna - sanitariuszka "Inka" z 5 Brygady Wileńskiej AK



IX Zjazd Absolwentów 2014

Nasze strony:

Motor Skansen Ciechanowiec

Niezapominajka-Gospodarstwo Agroturystyczne

FHU Daniel Wyszyński - Ciechanowiec

Kwatera nad Bugiem

CHARON Całodobowy Zakład Pogrzebowy

Ex Dystans 532 545 407

... i czasopisma:

blogmedia24.pl

niepoprawni.pl

blogpress.pl

naszeblogi.pl

Republika Blogerów

Portal Informacyjny KMN | Niezależne informacje z Polski i Świata

Nasz Dziennik

Gazeta Polska

Niezależna.pl - strefa wolnego słowa

Niezależna Gazeta Polska - Nowe Państwo

stefczyk.info

Gazeta #Sieci - Tygodnik młodej Polski

Codziennie ważne informacje ze świata polityki

Tygodnik Do Rzeczy

Telewizja Republika

Polska Niepodległa

Stanisław Michalkiewicz

Ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski

Fronda.pl - portal poświęcony

razem.tv

Opcja na prawo

Publicystyka, Wiadomości Opinie portal prawyprosty.net

Łysiakmania

www.piotrskarga.pl

Hej-kto-Polak! Bibuła Multimedialna

Bibuła - pismo niezależne

Najwyższy Czas!

Linki z Ciechanowca:

Miejski Portal Internetowy

Parafia p.w. Trójcy Przenajświętszej

Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka

ZSOiZ

Internat ZSOiZ

Gimnazjum im. Papieża Jana Pawła II

Szkoła Podstawowa im. Mikołaja Kopernika

ciechanowiec.media.pl

Młyn Ciechanowiec - tradycyjna polska mąka

Koło Wędkarskie nr 87 JAZGARZ w Ciechanowcu

Regionalne:

Katolickie Radio Podlasie

Wrota Podlasia

Gazeta Współczesna

Kurier Poranny

Kontakty - Tygodnik Regionalny

Głos Siemiatycz

Nr 1 w powiecie wysokomazowieckim

Powiatowy Urząd Pracy w Wysokiem Mazowieckiem

Mendom STOP!

MENDOM STOP!

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej



Radio Wnet

Żołnierze Wyklęci - zapomniani bohaterowie

Musimy się na nowo policzyć - Anna Walentynowicz

Instytut Pamięci Narodowej

Muzeum Powstania Warszawskiego





Poland - Polska

Honor y Oyczyzna

Narodowe Siły Zbrojne

Przegląd Narodowy e-kolekcja

Niezłomni - niepoprawna politycznie historia Polski

kresy24.pl

Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa

Stowarzyszenie Wspólnota Polska

O obrazach i słowach. Kontekst decyduje o znaczeniu fotografii.

Znajomi:



Dietetyk Online

Domenomania.pl - profesjonalne usługi internetowe

Podziwiani:



Burzowe info:

aktualne ostrzeżenia o zagrożeniach dla Polski

Mapa burzowa Polski

Włącz radio retro:

Przydatne:

Otwarte zasoby edukacyjne AGH w Krakowie

Legalnie. Libre Office.


Ciechanowiec OnLine 2006 - 2017
...
Prawa autorskie należą do autorów i/lub redakcji portalu ciechanowiec.info.
Przedruk, reprodukcja, powielanie na potrzeby komercyjne
bez zgody właściciela praw autorskich są zabronione.
...
Redakcja ciechanowiec.info nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam, wpisów w shoutbox, komentarzy na forum, pod newsami, artykułami, zdjęciami.
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Wygenerowano w sekund: 0.08 | 13,192,948 Unikalnych wizyt | jQ Blog