Działalność patrolu 6 Brygady Wileńskiej AK st. sierż. Adama Ratyńca „Lamparta" w latach 1950 -1952

Działalność patrolu 6 Brygady Wileńskiej AK st. sierż. Adama Ratyńca „Lamparta" w latach 1950 -1952

   Patrol st. sierż. Adama Ratyńca „Lamparta" został wyodrębnioniony ze składu 6 Brygady Wileńskiej w połowie października 1950 r., podczas kolejnej koncentracji zarządzonej przez kpt. „Huzara". Początkowo liczył on tylko czterech żołnierzy będąc typowym, pod względem liczebności, pododdziałem tej jednostki. W skład patrolu wchodzili wówczas doświadczeni i zahartowani w walkach z obydwoma okupantami partyzanci: sierż. Kazimierz Parzonko „Zygmunt", kpr. Wacław Zalewski „Zbyszek" oraz kpr. Witold Białowąs „Litwin" (po pewnym czasie sierż. „Zygmunt" dostał własny patrol z przydzielonym terenem południowej części powiatu Bielsk Podlaski). Już wkrótce nastąpiła jednak rozbudowa pododdziału - najpierw do stanu siedmiu żołnierzy (doszli wówczas: Józef Mościcki „Pantera", Kazimierz Jakubiak „Tygrys", por. Konstanty Maksymow „Ryszard"). W końcowym okresie działalności, tj. na przełomie 1951/52 r. patrol „Lamparta" osiągnął nawet stan dziewięciu partyzantów (dołączyli: Wiesław Filczuk „Amerykanin", „Romek", Andrzej Jakubiak „Ryś", Marian Olejnik „Sokół", Władysław Kapłon „Krakowiak" oraz Henryk Ostapski „Panek"). W międzyczasie, we wrześniu 1951 r. z oddziału odeszło trzech ludzi do nowoutworzonego patrolu „Zygmunta" (byli to: sierż. „Zygmunt", kpr. „Zbyszek" oraz „Pantera").
   W przeciwieństwie do pierwotnego składu, tworzonego przez doświadczonych konspiratorów, na początku 1952 r. pododdział „Lamparta" składał się już w znacznej części z ludzi bądź nie mających wcześniej większego doświadczenia dywersyjnego, bądź też nawet z osób do pewnego stopnia „przypadkowych" (mowa tu zwłaszcza o „Krakowiaku" - pochodzącym z okolic Żywca dezerterze z LWP, nie związanym wcześniej z jakąkolwiek działalnością niepodległościową). Decydującą, bezpośrednią przyczyną ich akcesu do oddziału leśnego było zawsze zagrożenie aresztowaniem przez resort bezpieczeństwa (przypadek ten dotyczył zarówno „Romka", „Rysia", „Krakowiaka", jak i „Panka"). Kwestię tę regulował zresztą specjalny rozkaz kpt. „Huzara", który nakładał na dowódców oddziałów leśnych obowiązek zaopiekowania się „spalonymi" członkami siatki. W momencie wejścia w skład oddziału nowoprzyjęci partyzanci nie zyskiwali jednak od razu statusu pełnoprawnych członków. Swoistą inicjacją - egzaminem partyzanckim był dla nich dopiero czynny udział w akcji z zakresu samoobrony. Przyjęcie takiej zasady miało na celu ostateczne scementowanie tego niewielkiego zespołu ludzi, stworzenie niejako równych warunków dla wszystkich, po wypełnieniu których nie mogło być i nie było już dla nikogo żadnego odwrotu. Dopiero po sprawdzeniu się w akcji następowało złożenie przysięgi - będącej powieleniem tej składanej jeszcze w ramach AK. Charakterystycznym elementem świadczącym o determinacji partyzantów, była także ich postawa ideowa, świadcząca o gotowości pozostawienia dla siebie ostatniego naboju w wypadku zaistnienia sytuacji „bez wyjścia".

St. sierż. Lucjan Niemyjski "Krakus" i kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar".

   Jedna z łączniczek „Lamparta", Krystyna Łapińska, tak wspominała swych kolegów z patrolu „Lamparta": Chłopcy zawsze mówili, że prędzej sobie w łeb strzelą, niż dadzą się wziąć żywcem, ale oczywiście nikt w to nie wierzył, że do tego dojdzie. Kiedyś Adam [Ratyniec] napisał do mnie w liście, jak byli w akcji: „Wisiała nade mną czarna chmura śmierci, ale wtedy pomyślałem o Tobie ...". Pisał, że był zrozpaczony, straszne chwile przeżywał i niewiele brakowało, aby strzelił sobie w głowę.
   O bezpośrednich przyczynach podejmowania przez ostatnich leśnych tak drastycznych decyzji najlepiej świadczy relacja kolejej łączniczki, Henryki Kowalewicz, z siatki oddziału kpt. „Huzara" (opis śmierci Lucjana Niemyjskiego „Krakusa" w dniu 22 VIII 1952 r.): Już dniało, jak prowadzili mnie do domu. Dookoła zabudowań karabiny maszynowe ponastawiali. Podeszłam pod chlew i mówię: Panie Lutku, proszę wyjść, bo wojsko wie, że pan u nas jest. Po chwili usłyszałam szelest słomy. Schodził na dół. Odsunęłam się więc na bok od drzwi. Nagle padł strzał. Podbiegłam do chlewa, otworzyłam drzwi. Na ziemi leżał „Krakus" - jeszcze drgał. Był ubrany w wojskowe spodnie i białą koszulę. Obok odrzuconej na bok ręki leżał pistolet. Strzelił sobie w usta. Nie chciał oddać się w ich ręce, bo wiedział co go czeka. Opowiadał nam kiedyś, że już po ujawnieniu [w 1947 r.] był aresztowany i tak bity, że w stawie go cucili. Potem uciekł z tego aresztu. Teraz wolał odebrać sobie życie niż pozwolić drugi raz się złapać.
   Według opinii niektórych konspiratorów przyjęcie takich zachowań w sytuacjach bez wyjścia miał sugerować wprost podczas pogadanek por. Konstanty Maksymow „Ryszard", odpowiedzialny za wychowanie ideowe żołnierzy patrolu „Lamparta". Dziś wydają się one niezmiernie drastyczne, jednak wówczas chroniły partyzantów przed piekłem tortur na UB, co w konsekwencji zabezpieczało siatkę cywilną i osoby wspierające oddział przed komunistycznymi represjami.
   Wchodząc w skład 6 Brygady Wileńskiej każdy z partyzantów zmuszony był do przestrzegania szeregu reguł - charakterystycznych, mimo upływu lat, dla tej elitarnej formacji leśnej. Pierwsza z nich dotyczyła poszanowania własności prywatnej - nie tylko tej będącej w posiadaniu gospodarzy sprzyjających „leśnym", ale ogółu ludności Podlasia. Podobnie jak to miało miejsce za czasów kpt. „Młota" i por. „Brzaska" - każda akcja ekspropriacyjna, zaopatrzeniowa, każda przeprowadzona rekwizycja była przez dowódcę patrolu księgowana, a szczegółowe rozliczenia przychodów i rozchodów składane były przez niego kpt. „Huzarowi" na odbywających się okresowo koncentracjach. Zdobyte w trakcie działań dywersyjnych pieniądze użytkowane były z reguły na bieżące zakupy żywności i odzieży, których dokonywano przede wszystkim za pośrednictwem zaufanych członków siatki. Ważnym elementem wydatków były również zapomogi dla rodzin aresztowanych członków organizacji. Nie płacono natomiast zwyczajowo za posiłki przygotowywane przez współpracowników na kolejnych kwaterach. Każdemu z członków oddziału wypłacany był ponadto comiesięczny żołd w wysokości około 100 złotych, z przeznaczeniem na własne potrzeby (koszty wyżywienia i umundurowania ponoszone były bowiem z kasy patrolu). Ważnym elementem budującym bliski i trwały związek z zapleczem terenowym było także zachowanie przez partyzantów wojskowej dyscypliny. Szczególną uwagę zwracano na zachowanie trzeźwości przez członków patrolu (zobowiązanie co do nie spożywania alkoholu członkowie patrolu „Lamparta" mieli podpisać jeszcze w 1950 r).
   Warto podkreślić, że grupie Adama Ratyńca udało się zresztq do końca zachować podstawowe atrybuty typowego pododdziału bojowego 6 Brygady Wileńskiej. Wszyscy jej członkowie posiadali pełne polskie umundurowanie wojskowe oraz w większości broń maszynową - przede wszystkim PPSz i MP-43 (tzw. „derkacze") oraz pistolety i rewolwery, poza tym patrol dysponował jednym ręcznym karabinem maszynowym systemu Diegtierowa oraz granatami. Całość uzbrojenia i wyposażenia żołnierze patrolu zawsze mieli przy sobie. Rezerwowe zasoby broni i amunicji ukryte były w kilku konspiracyjnych magazynach (kryjówkach) powstałych jeszcze za czasów „Młota" i „Brzaska". Dziś wiemy o co najmniej czterech magazynach broni pozostałych po 6 Brygadzie, zlokalizowanych w rejonie Mężenina gm. Sarnaki pow. Siedlce oraz kolonii Sutno i Wólce Łysowskiej (nie licząc wiedzy o broni zmagazynowanej przez byłych współpracowników oddziału WiN „Kłosa"). Zasoby te starano się jednak pozostawiać nienaruszone, aby uniknąć zdekonspirowania ich oraz ze względu na spodziewany bliski międzynarodowy konflikt zbrojny, na który starano się przetrzymać dostępne jeszcze środki walki.
   Kolejną zasadą wyróżniającą pododdziały odwołujące się do tradycji brygad wileńskich, w tym patrol st. sierż. „Lamparta", od innych grup niepodległościowego podziemia było stosowanie przez nie do końca elementarnych zasad prawa. Nawet w sytuacji niepodzielnego już panowania komunistów w Polsce i swoistego apogeum terroru, w przypadku podjęcia wiążącej decyzji o likwidacji, nadal niezbędne były co najmniej dwa obciążające zeznania członków siatki terenowej, które w formie protokołów dostarczane były Adamowi Ratyńcowi. Zasada ta pozwalała w praktyce na znaczące ograniczenie przypadkowych i nieuzasadnionych akcji, które mogły zostać spowodowane doniesieniami „siatkowców" wynikającymi z pobudek osobistych. Jeden z żołnierzy patrolu tak zeznawał w śledztwie:
   W zasadzie powyższe unormowane było rozkazem odgórnym wydanym przez „Huzara", który mówił, że aby zlikwidować działacza społecznego [aktywistę komunistycznego lub agenta UB], który w taki czy inny sposób dał się we znaki miejscowej ludności, należało mieć minimum podpisy dwóch gospodarzy. Wówczas to ps. „Lampart" odsyłał niniejsze opiniując, aby „Huzar" zatwierdził wyrok na likwidację, w przeciwnym bowiem wypadku samorzutne zlikwidowanie byłoby samowolnie wykonane. [...] Jeżeli zaś chodzi o likwidowanie funkcjonariuszy organów B[ezpieczeństwa] P[ublicznego] i członków partii, to zagadnienie to również było ustalone rozkazem „Huzara", który mówił, że w razie schwytania takowych należy bezzwłocznie, bez prowadzenia żadnego dochodzenia jednostki takie likwidować.
   W praktyce zwykłych członków partii nie likwidowano, nawet nie wszyscy agenci UB byli likwidowani. Najwyższy wymiar kary stosowano wobec osób wyjątkowo szkodliwych dla społeczeństwa, pracowników UB i agentów bezpieki powodujących swymi donosami aresztowania oraz aktywistów zaślepionych zupełnie komunizmem, którzy pragnęli zlikwidować na polskiej wsi własność prywatną, angażując się w tworzenie spółdzielni rolniczych (kołchozów). Ponieważ „Huzar" świetnie wiedział, jakie skutki przyniosło to wsi rosyjskiej i ukraińskiej (śmiertelny głód i ludobójcze zniszczenie wszystkich dobrych gospodarzy - tzw. „kułaków" - nie miał pobłażania dla takich amatorów „czerwonego raju".
   Spośród ważniejszych likwidacji wykonanych przez patrol „Lamparta" w okresie od października 1950 r. do maja 1952 r. można wymienić: zlikwidowanie nocą z 30 IV na 1 V 1951 r. dwóch członków PZPR organizujących placówkę ORMO w Zajęcznikach, rozbicie 1 X 1951 r placówki ORMO w Moszczonej Pańskiej pow. Bielsk Podlaski (zginęło wówczas trzech członków PZPR), czy likwidację współpracującego z UB ormowca z Łysowa pow. Siedlce w dniu 6 I 1952 r.
   Patrol wykonał też szereg akcji zaopatrzeniowych i rekwizycyjnych, zdobywając środki potrzebne do codziennej egzystencji partyzantów i rodzin osób represjonowanych z instytucji państwowych i spółdzielczych (w ciągu dwóch lat patrol wykonał kilkanaście takich akcji).
   Dochodziło też do walk i potyczek z grupami operacyjnymi i obławami organizowanymi przez UB, KBW i MO. Dodajmy, iż partyzanci „Huzara" nie dążyli do zbędnego rozlewu krwi i nigdy nie atakowali bez powodu wojska lub milicji. Najczęściej do walk dochodziło podczas obław organizowanych przez UB. Najpoważniejsze starcie, w jakim uczestniczył „Lampart" wraz z kilkoma podkomendnymi oraz innymi patrolami pod ogólną komendą „Huzara", miało miejsce w styczniu 1951 r. pod wsią Twarogi - Wypychy pow. Bielsk Podlaski. Atakująca partyzantów grupa operacyjna KBW poniosła porażkę, tracąc kilku zabitych i rannych, a przede wszystkim wolę walki i chęć kontynuowania pościgu.
   Na rozkaz „Huzara" patrol „Lamparta" wykonywał też zadania o charakterze propagandowym. Ich celem było przede wszystkim podtrzymywanie na duchu mieszkańców podlaskich wsi. Na początku lat pięćdziesiątych wydawać by się mogło, że przy bierności tzw. „wolnego świata", reżim komunistyczny może sobie pozwolić na wszystko. Terror wobec potencjalnych (i urojonych) przeciwników przybrał niewyobrażalne wręcz rozmiary. W więzieniach siedziały już nie tysiące, a setki tysięcy ludzi, uwięziono Prymasa Polski i niszczono kościół, komunizm opanował i zdominował wszystkie dziedziny życia społecznego, przystępując do kolektywizacji wsi. Tymczasem w nadbużańskich lasach trwali z bronią w ręku partyzanci, którzy nie godzili się na komunistyczne bezprawie. Już sama ich obecność i świadomość, że ktoś jeszcze przeciwstawia się komunistom, podnosiła porządnych ludzi na duchu.

Kadra oddziału "Huzara". Stoją od lewej: Lucjan Niemyjski "Krakus" († 22 VIII 1952), Józef Brzozowski "Hanka" († lato 1952), Wacław Zalewski "Zbyszek" († 24 X 1953), Witold Buczak "Ponury" († 29 V 1952), Józef Gontarczuk "Korsarz" († 1 IV 1952), Stanisław Łapiński "Orzełek" († 1 IV 1952).

   Kpt. „Huzar", świadom znaczenia propagandowych walorów działalności patroli 6 Brygady Wileńskiej, w czerwcu 1951 r. przyjął w skład grupy „Lamparta" porucznika Konstantego Maksymowa „Ryszarda" -starego konspiratora, uczestnika Powstania Warszawskiego i żołnierza PSZ na Zachodzie. Będąc najstarszym, po kpt. Kazimierzu Kamieńskim stopniem, otrzymał on zadanie zorganizowania struktur terenowych, zwanych też „pionem cywilnym" w Rejonie Podlaskim (teren ten określano również jako rejon 5). Obejmował on swoim zasięgiem tereny po lewej stronie Bugu oraz jak należy sądzić z racji pochodzenia samego „Lamparta" także i południową część powiatu Bielsk Podlaski (rejon Siemiatycz i Drohiczyna). Trudno obecnie rozstrzygnąć co zaważyło na tak szczególnym potraktowaniu przez „Huzara" właśnie pododdziału st. sierż. Adama Ratyńca. W innych patrolach pełne dowództwo spoczywało bowiem nadal w rękach dowódców patroli leśnych, dla których siatka była tylko - i aż - zapleczem organizacyjnym, logistycznym, wywiadowczym i materialnym, nie zaś równoprawnym pionem konspiracyjnym. Tak czy inaczej, ten szczególny jak na warunki konspiracji lat pięćdziesiątych model dowodzenia, został zrealizowany właśnie na terenie organizacyjnie podlegającym „Lampartowi". Sam „Huzar" tak wyjaśniał misję i zadania por. Maksymowa w liście do „Lamparta" z 21 XII 1951 r.: Dowódcą pod względem wojskowym jesteś ty [mowa o „Lamparcie], tak jak było umówione. Porucznik jest zwierzchnikiem w ważniejszych kwestiach, więcej związanych ze sprawami cywilnymi. [...] W naszych warunkach przede wszystkim powinna cechować nasze współżycie zgoda i harmonia.
   Zadania siatki terenowej, którą przyszło por. Maksymowowi organizować nie odbiegały zasadniczo od typowych zadań podobnych struktur stanowiących zaplecze oddziałów leśnych. Miały one jednak, biorąc zwłaszcza pod uwagę dogasający już zbrojny opór podziemia niepodległościowego, charakter wybitnie usystematyzowany, przypominający raczej konspirację z lat 1945-47 niż 1951-52. W ramach organizacji terenowej funkcjonowały więc nadal - wyodrębnione z reszty siatki - tzw. skrzynki kontaktowe, na terenie których nie wolno było żadnemu oddziałowi się „melinować" (z obawy przed ich dekonspiracją). Pozostała część organizacji terenowej - jak to określił w jednym z zeznań Witold Białowąs „Litwin" - odpowiadała za: zaopatrzenie w żywność członków patrolu, dostarczenie im kwater, zawiadamianie o ruchach wojsk, czy bezpieczeństwie w terenie [w tym wypadku wiodącą rolę w zdobywaniu informacji pełnił brat por. „Ryszarda" Wacław Maksymow], uzyskiwanie nowych kwater i zapoznawanie nas z nimi, nabywanie obuwia i umundurowania za opłatą, w miarę możliwości dostarczanie broni, utrzymywanie łączności między patrolami i „Huzarem", dostarczanie opinii i wywiadów o aktywistach partyjnych, członkach MO i ORMO, pracownikach urzędów, ponadto siatka była traktowana jako rezerwa organizacji wojskowej.
   Dodatkowym zadaniem, jak już wspomniano, była działalność propagandowa, oparta na sieci nasłuchu radiowego audycji Głosu Ameryki, sekcji polskiej BBC (prowadzili go m.in. P. Markowska na kolonii Mielnik, Wacław Maksymow, Włodzimierz i Józef Mirońscy na kol. Szpaki, Elżbieta Tomaszewska w Łysowie, Gustaw Borkowski na kolonii Ksawerów, Biernacki k/ Łosic). Uzyskane tą drogą wiadomości rozpowszechniane były następnie na zasadzie tzw. propagandy szeptanej wszystkim członkom organizacji, a także społeczeństwu niezorganizowanemu (dotyczyły one głównie spraw międzynarodowych, w tym spodziewanego konfliktu zbrojnego ze Związkiem Sowieckim). Werbunek do siatki odbywał się dobrowolnie, za pośrednictwem zaufanych współpracowników, a każdy z nowoprzyjętych otrzymywał swój kryptonim (zwykle numeryczny) oraz zobowiązany był do złożenia przysięgi organizacyjnej. Za swoją działalność członkowie siatki nie otrzymywali żadnego wynagrodzenia ani gratyfikacji i pracowali na zasadzie ochotniczej i ideowej.
   Jak zeznawał później jeden z ujętych przez UB partyzantów - Henryk Ostapski „Panek": Siatka cywilna była werbowana z ludzi bliskich nam poglądami) tzn. rekrutowała się przeważnie z bogatych gospodarzy [nie odpowiada to prawdzie, wśród „siatkowców" znaczną część stanowili niezamożni, a nawet zupełnie biedni mieszkańcy wsi]. Członków siatki wywiadowczej werbowano po uprzednim ich sprawdzeniu, czy dotrzymują oni tajemnicy organizacyjnej i są ludźmi zaufanymi. [...] Ludzie Ci nie mieli w zasadzie pseudonimów organizacyjnych, a oznaczano ich jedynie numeracją np. 1, 2, 4, 10, itd. [...]. Zawerbowany siatkarz musiał złożyć przysięgę organizacyjną.
   Wobec wyniszczenia znacznej części dawnych struktur konspiracyjnych WiN i NZW, ustawicznego nacisku grup operacyjnych UB i KBW oraz szeroko rozgałęzionej agentury UBP i MO, szczególnego znaczenia w organizacji siatki zyskiwały powiązania rodzinne żołnierzy podziemia. Dawały one, dzięki więzom krwi łączącym poszczególnych konspiratorów, większe gwarancje bezpieczeństwa i zachowania tajemnicy. Konsekwencją takiego układu była jednak stosunkowo ograniczona liczba kwater i punktów organizacyjnych, tworzących swego rodzaju „wyspy konspiracyjne" rozrzucone na stosunkowo znacznym obszarze. Stanowiły one z reguły jednak bardzo pewne punkty oparcia, grupujące niejednokrotnie większość mieszkańców danych miejscowości. I tak w kolonii Szpaki gm. Górki pow. Siedlce w siatce było aż 25 gospodarzy, w Falatyczach - 9, Czeberakach - 5, Myszkowicach - 4. Do siatki należały tam całe rodziny: Mirońskich, Tomczuków, Suszków, Wyrzykowskich, Tarasiuków, Żuków, Matwiejczuków, Maksymowów, Radziwonków, Komorowskich i innych. Ogółem struktura terenowa obsługująca oddział „Lamparta" tylko na lewym brzegu Bugu liczyła
ponad 60 gospodarstw rozlokowanych w powiatach Sokołów Podlaski, Siedlce, Łosice - z wyraźną jednak przewagą liczebną we wschodniej części tego obszaru. Siatka „Lamparta" zahaczała nawet o zachodni skraj powiatu Biała Podlaska. Tak nierównomierny układ wynikał - jak można domniemywać - ze znacznego „wyeksploatowania" - na skutek masowych represji - terenów sokołowskich, stanowiących wcześniej główny rejon oparcia słynnych patroli Kazimierza Wyrozębskiego „Sokolika" i Józefa Ludwika Małczuka „Brzaska".

Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski

Napisane przez cc_admin dnia lipiec 26 2006 22:03:29 · 0 komentarzy · 5986 czytań · Drukuj

Komentarze

Brak dodanych komentarzy.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [2 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Brak oceny]
Dobre Dobre 0% [Brak oceny]
Średnie Średnie 0% [Brak oceny]
Słabe Słabe 0% [Brak oceny]

Polecamy strony:

Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie

PORTAL POŚWIĘCONY POLSKIM BOHATEROM, POLSKIEJ HISTORII ORAZ POLSKOŚCI

FUNDACJA PAMIĘTAMY - O DOBRĄ PAMIĘĆ
ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH

Reklamy:

Niezapominajka - Gospodarstwo agroturystyczne - Kozarze 3A

Gospodarstwo Agroturystyczne Bożena i Mateusz Rutkowscy

Sprzedam działkę 4000m2 - 602 117 367

Stal-Trans usługi dźwigowe i transportowe

Ostatnio w galerii:

20
19
18
17
16

Losowo z galerii:

Losowy artykuł:

Znowu z „Łupaszką" - na partyzanckich szlakach Pomorza
   Major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka" po rozwiązaniu dowodzonej przez siebie brygady partyzanckiej wyjechał na Pomorze Gdańskie, gdzie nawiązał kontakt z Komendą eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK i podporządkował się jej. Ukrywając się przed UB i NKWD przetrwał trudne miesiące zimy z 1945 na 1946 rok i z wiosną, w kwietniu 1946 r., zrealizował zamiar ponownego wyjścia w pole.
Kategoria: Danuta Siedzikówna - sanitariuszka "Inka" z 5 Brygady Wileńskiej AK



IX Zjazd Absolwentów 2014

Nasze strony:

Motor Skansen Ciechanowiec

Niezapominajka-Gospodarstwo Agroturystyczne

FHU Daniel Wyszyński - Ciechanowiec

Kwatera nad Bugiem

CHARON Całodobowy Zakład Pogrzebowy

Ex Dystans 532 545 407

... i czasopisma:

blogmedia24.pl

niepoprawni.pl

blogpress.pl

naszeblogi.pl

Republika Blogerów

Portal Informacyjny KMN | Niezależne informacje z Polski i Świata

Nasz Dziennik

Gazeta Polska

Niezależna.pl - strefa wolnego słowa

Niezależna Gazeta Polska - Nowe Państwo

stefczyk.info

Codziennie ważne informacje ze świata polityki

Tygodnik Do Rzeczy

Telewizja Republika

Polska Niepodległa

Stanisław Michalkiewicz

Ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski

Fronda.pl - portal poświęcony

Łysiakmania

www.piotrskarga.pl

Hej-kto-Polak! Bibuła Multimedialna

Bibuła - pismo niezależne

Najwyższy Czas!

Burzowe info:

aktualne ostrzeżenia o zagrożeniach dla Polski

Mapa burzowa Polski

Linki z Ciechanowca:

Miejski Portal Internetowy

Parafia p.w. Trójcy Przenajświętszej

Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka

ZSOiZ

Internat ZSOiZ

Gimnazjum im. Papieża Jana Pawła II

Szkoła Podstawowa im. Mikołaja Kopernika

ciechanowiec.media.pl

Młyn Ciechanowiec - tradycyjna polska mąka

Koło Wędkarskie nr 87 JAZGARZ w Ciechanowcu

Regionalne:

Katolickie Radio Podlasie

Wrota Podlasia

Gazeta Współczesna

Kurier Poranny

Kontakty - Tygodnik Regionalny

Głos Siemiatycz

Nr 1 w powiecie wysokomazowieckim

Powiatowy Urząd Pracy w Wysokiem Mazowieckiem

Mendom STOP!

MENDOM STOP!

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej

Radio Wnet

Żołnierze Wyklęci - zapomniani bohaterowie

Musimy się na nowo policzyć - Anna Walentynowicz

Instytut Pamięci Narodowej

Muzeum Powstania Warszawskiego





Poland - Polska

Honor y Oyczyzna

Narodowe Siły Zbrojne

Przegląd Narodowy e-kolekcja

Niezłomni - niepoprawna politycznie historia Polski

kresy24.pl

Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa

Stowarzyszenie Wspólnota Polska

O obrazach i słowach. Kontekst decyduje o znaczeniu fotografii.

Znajomi:



Dietetyk Online

Domenomania.pl - profesjonalne usługi internetowe

Podziwiani:



Włącz radio retro:

Przydatne:

Otwarte zasoby edukacyjne AGH w Krakowie

Legalnie. Libre Office.


Ciechanowiec OnLine 2006 - 2017
...
Prawa autorskie należą do autorów i/lub redakcji portalu ciechanowiec.info.
Przedruk, reprodukcja, powielanie na potrzeby komercyjne
bez zgody właściciela praw autorskich są zabronione.
...
Redakcja ciechanowiec.info nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam, wpisów użytkowników w shoutbox, komentarzy na forum, pod newsami, artykułami, zdjęciami, wpisami na facebook i innych portalach społecznościowych.
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Wygenerowano w sekund: 0.07 | 15,260,898 Unikalnych wizyt | jQ Blog